Zbliżając się do kościoła, Wincenty zobaczył kościół najpierw z daleka, a następnie, nagle, znalazł się przed wejściem, w drzwiach. Co mógł czuć wchodząc do środka, do zimnego miejsca? Była zima. Ile ludzi? Prawdopodobnie nie był zainteresowany tym, ile ludzi tam zobaczy. A następnie, zbliżając się do ołtarza, pomału podchodząc do ambony, doświadczając tego, tej chwili, tych minut, sekund, wchodząc po schodach i dochodząc do miejsca, z którego zaczął przemawiać. I faktycznie, to już nie był Wincenty. To był Bóg. To Jezus mówił przez niego. Co czuł, tak doświadczony, gdy jego mowa stała się cudem. Zrozumiał, że Bóg działa przez ludzi. Zrozumiał, że człowiek ma być narzędziem w ręku Boga. I zaczęły dziać się cuda. Rozpoczęły się nawrócenia, 400 lat temu.

A my jesteśmy tu dzisiaj, patrząc na nasze własne Folleville. W naszych Follevillach na całym świecie, jako Rodzina Wincentyńska, jako naśladowcy charyzmatu wincentyńskiego, jesteśmy zachęcani, aby przede wszystkim, ponownie doświadczyć tego momentu, a następnie dzielić się nim ze światem.

Ile ludzi czeka? Ile ludzi potrzebuje pomocy duchowej, fizycznej, materialnej? Musimy pojąć osobę jako całość, nie tylko jakąś część, ale jako całość. To właśnie zrozumiał Wincenty. Zrozumiał, że to Jezus wzywa go, aby zatroszczyć się o człowieka ubogiego w całym jego wymiarze. Idźmy do naszych Folleville na całym świecie, aby ponownie rozpalić nasz własny ogień, aby ożywić charyzmat w nas samych, i zachęcać innych do kroczenia śladami Wincentego, które są śladami Jezusa w ewangelii. Musimy zrobić coś wspaniałego. Jesteśmy wezwani, aby zrobić coś wspaniałego dla Boga. I oto tu jesteśmy. Ten rok to wspaniała okazja i dar, abyśmy to uczynili. Więcej na YouTube