Plakat
Św. Katarzyna Labouré (1806-1876)
(Wspomnienie 28 listopada)

Katarzyna urodziła się 2 maja 1806 r. w Fain-les-Mou-tiers w Burgundii (Francja), jako ósme z siedemnaściorga dzieci, z których siedmioro zmarło w dzieciństwie. W domu nazywano ją Zoe, bo została ochrzczona w dniu poświęconym tej świętej. W dziewiątym roku życia przeżyła śmierć matki. Wtedy powierzyła się całkowicie Maryi z prośbą, by była jej Matką. Przez trzy lata wraz z młodszą siostrą Toniną przebywała w rodzinie ciotki Małgorzaty w Saint-Remy. W styczniu 1818 r. obie wróciły do domu, aby zająć się prowadzeniem gospodarstwa, w tym bowiem czasie starsza siostra Maria Ludwika wstąpiła do sióstr miłosierdzia.

W domu panowała atmosfera głębokiego życia religijnego. Katarzyna wiele się modliła, przystępowała do sakramentów i we wszystkie piątki i soboty roku zachowywała post. Uważała, że jest powołana do życia zakonnego. Pewnej nocy miała dziwny sen. Wydawało jej się, że jest sama w kościele i widzi starszego księdza odprawiającego Mszę świętą. Ilekroć odwracał się, by powiedzieć: Dominus vobiscum – dawał jej znaki, by się zbliżyła. 

Przerażona pozostawała jednak na swoim miejscu. Po wyjściu z kościoła pobiegła do chorej koleżanki i tam jeszcze raz zobaczyła owego księdza, który jej powiedział: Moja córko, piękną rzeczą jest odwiedzać chorych. Teraz uciekasz przede mną, ale pewnego dnia z radością przyjdziesz do mnie. Nie zapominaj o tym.

Przez pewien czas Katarzyna zamieszkała w Paryżu u kuzynki, która prowadziła pensjonat dla bogatych pań. Kiedyś odwiedziła dom sióstr miłosierdzia w Châtillon-sur-Seine. W rozmównicy zobaczyła portret przedstawiający księdza, którego widziała we śnie. Jedna z sióstr wyjaśniła jej: To jest nasz ojciec założyciel, św. Wincenty a Paulo. Potem wróciła do domu i dalej zajmowała się gospodarstwem.

Gdy zamierzała wstąpić do zgromadzenia, ojciec zdecydowanie sprzeciwiał się temu. Wysłał ją jeszcze raz do Paryża do pomocy bratu prowadzącemu restaurację, z nadzieją, że zapomni o swoim powołaniu. Trwała jednak przy swoim postanowieniu i w styczniu 1830 r. rozpoczęła postulat w domu sióstr w Châtillon-les-Dombes. W kwietniu wysłano ją do Paryża i tam w domu generalnym przy ul. du Bac rozpoczęła seminarium (nowicjat).

Podczas uroczystego przeniesienia relikwii św. Wincentego z katedry Notre-Dame do kaplicy domu misjonarskiego miała wizję serca założyciela i Pana Jezusa w Eucharystii. Widzenia powtarzały się w dniach 25 kwietnia do 2 maja 1830 r. Później, w dniach 18 lipca, 27 listopada i 8 grudnia tego roku miała wizje Maryi Niepokalanej, która powierzała jej szczególne posłannictwa. Najważniejsze z nich, 27 listopada, dotyczyło wybicia i rozpowszechnienia medalika, którego wzór zobaczyła w widzeniu.

Katarzyna wyznała wszystko swojemu spowiednikowi ks. Janowi Aladelowi. To on postarał się o wybicie w 1832 r. przedstawionego medalika, który bardzo życzliwie przyjęty przez wiernych, został nazwany Cudownym Medalikiem i taką nazwę nosi do dziś. Powstało też Stowarzyszenie Dzieci Maryi. W miarę upływu czasu sprawdzały się wydarzenia zapowiadane przez Maryję podczas objawień, ale pozostało tajemnicą, komu je przekazywała.

Po zakończeniu seminarium Katarzynę wyznaczono do pracy w Hospicjum Enghien w Paryżu, gdzie pozostała do końca życia. Zajmowała się przygotowywaniem posiłków w kuchni, uprawiała ogród, opiekowała się oborą, kurnikiem i gołębnikiem, była furtianką, troszczyła się o bieliznę i odzież podopiecznych. Całe życie upłynęło jej w całkowitym ukryciu.

Zmarła 31 grudnia 1876 r. Podczas pogrzebu już ogłoszono, że to ona została zaszczycona objawieniami Maryi Niepokalanej i wielokrotnie powtarzano wezwanie umieszczone na Cudownym Medaliku: O Maryjo, bez grzechu poczęta, módl się za nami, którzy się do Ciebie uciekamy.

Papież Pius XI zaliczył ją 28 maja 1933 r. do grona błogosławionych, a papież Pius XII dokonał jej kanonizacji 27 lipca 1947 r. Jej liturgiczne wspomnienie obchodzi się 28 listopada, następnego dnia po święcie Cudownego Medalika.

Przesłanie

Po okresie postulatu, a przed przyjęciem do seminarium (nowicjatu) przedstawiano Katarzynę jako obdarzoną silnym temperamentem i dobrym charakterem; pobożną, radosną i chętną do pracy. Po zakończeniu seminarium dodano jeszcze: jest średniego wzrostu i odznacza się siłą fizyczną, umie czytać i pisać, ale nie popisuje się inteligencją. Jest pobożna, troszczy się o własną doskonałość. To ostatnie stwierdzenie zachowa aktualność w czasie całego jej życia. 

Była całkowicie oddana Bogu Najświętszej Dziewicy. Nie była to doskonałość wizjonerki, lecz prawdziwej siostry miłosierdzia. Zawsze kierowała się życzliwością i czułą miłością wobec ubogich, w których potrafiła dostrzec samego Jezusa Chrystusa.

O objawieniach, jakimi zaszczycała ją Maryja, Katarzyna szczegółowo opowiadała spowiednikowi, ks. Janowi Aladelowi. Ten początkowo nie przywiązywał do jej zwierzeń większej wagi. W końcu jednak potrafiła przełamać jego opory. Mówiła o niezadowoleniu Matki Bożej z powodu opóźnień związanych z wybiciem medalika. Radowała się natomiast, gdy nadchodziły wiadomości o upowszechnianiu się medalika i o nadzwyczajnych łaskach udzielanych za jego pośrednictwem. Kiedy zamieszki rewolucyjne 1848 r. zagrażały siostrom miłosierdzia w hospicjum Enghien i w domu generalnym przy ul. du Bac, podtrzymywała wszystkich na duchu zapewniając, że macierzyńska opieka Maryi zapewni im bezpieczeństwo.

Objawień Najświętszej Dziewicy Katarzyna nie traktowała jako wyróżnienia i powodu do dumy, lecz jako zobowiązanie do większej gorliwości. Spowiednikowi powtarzała: Ja jestem tylko narzędziem. Maryja objawiła się nie ze względu na mnie, lecz dla dobra zgromadzenia i Kościoła. Z niezwykłą roztropnością zachowała swoją tajemnicę do końca życia. Nikomu nie mówiła o objawieniach. Nie nakłonił jej do tego nawet arcybiskup Paryża. Nie chciała też spotkać się z Alfonsem Ratisbonne, nawróconym dzięki wstawiennictwu Maryi objawiającej Cudowny Medalik.

Czyniła wszystko, by uwagę zainteresowanych objawieniami odwrócić od siebie. Kiedy ks. Jan Aladel, jakby dla próby, w jej obecności robił aluzje do objawień i przepowiedni; zachowywała się jak inne siostry i okazywała takie samo zainteresowanie. Przejęty taką postawą mówił: Miałem wrażenie, że sama Najświętsza Dziewica wspiera ją w zachowaniu tajemnicy. Dopiero w ostatnich dniach życia, spełniając wolę Maryi, powiedziała o objawieniach swojej przełożonej.

Poza tym z wielką prostotą podejmowała powierzone jej zadania i z całym oddaniem służyła ubogim, jak prawdziwa siostra miłosierdzia.

Oprócz wybicia i upowszechnienia Cudownego Medalika ważnym poleceniem Maryi było to, które dotyczyło utworzenia Stowarzyszenia Dzieci Maryi. Dzięki staraniom ks. Jana Aladela powstało ono w 1840 r., a 20 czerwca 1847 r. otrzymało aprobatę papieża Piusa IX i wszystkie przywileje, jakimi cieszyła się założona przez jezuitów Sodalicja Mariańska. Początkowo zakładano je tylko w szkołach prowadzonych przez siostry miłosierdzia. Sama Katarzyna opiekowała się Dziećmi Maryi w Reuilly, dzielnicy Paryża, gdzie żyła.

Papież Pius XII w przemówieniu podczas kanonizacji Katarzyny nazwał ją świętą milczącą i dodał, iż została świętą nie z powodu objawień, lecz dlatego, że przez całe życie służyła Chrystusowi w ubogich, że w milczeniu i z pokorą każdego dnia spełniała wolę Bożą, że podejmowała współdziałanie z Bożą łaską.

Zgromadzenie Sióstr Miłosierdzia od początku istnienia oddało się pod opiekę Maryi, którą św. Ludwika zawsze nazywała jedyną jego Matką. Zawsze też wszystkie siostry ożywiały w sobie szczególną pobożność maryjną. Również dzisiaj odmawiają piękną modlitwę: Najświętsza Dziewico, wierzę i wyznaję Twoje Niepokalane Poczęcie. Wejrzyj na mnie i przez Twoją dziewiczą czystość i godność Matki Bożej wyjednaj mi u Twego Syna pokorę, miłość, czystość serca, ciała i umysłu, łaskę wytrwania w moim powołaniu, dar modlitwy, święte życie i śmierć szczęśliwą.

W takim kontekście należy odczytywać objawienia, jakie stały się udziałem Katarzyny Labouré. Przekazane za jej pośrednictwem szczególne posłannictwo stało się posłannictwem całego Zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia i ugruntowało jego maryjny charakter.

© „Dziedzictwo – Święci i Błogosławieni Rodziny Wincentyńskiej” Alberto Vernaschi CM, Tłumaczenie z języka włoskiego Ks. Władysław Bomba CM, Wydanie III (uzupełnione) – WITKM Kraków 2014 r.