Plakat
Św. Justyn de Jacobis (1800-1860)
(wspomnienie 30 lipca)

Justyn Paschalis Sebastian de Jacobis urodził się 9 października 1800 r. w San Fele (Włochy). Był siódmym z czternaściorga dzieci, z których dziewięcioro zmarło w bardzo młodym wieku. Najpierw uczył się w miejscowej szkole, a później kontynuował naukę w Neapolu, dokąd w 1814 r. przeniosła się cała rodzina.

W 1818 r. wstąpił do Zgromadzenia Misji. Po odbyciu Seminarium Internum (nowicjatu) i studiów teologicznych, 12 czerwca 1824 r. otrzymał święcenia kapłańskie. Przez pierwsze lata przebywał w domach w Oria, Monopoli i Lecce. Głosił Ewangelię na misjach parafialnych. W 1836 r. został dyrektorem seminarium, a później superiorem domu Dei Vergini w Neapolu. W tym czasie często prowadził rekolekcje dla różnych grup. Trudy i przezwyciężane trudności umacniały go fizycznie i przyczyniały się do rozwoju jego życia duchowego, zwłaszcza pobożności maryjnej.

W 1838 r. spotkał się z kard. Filipem Fransonim, Prefektem Kongregacji Rozkrzewiania Wiary. Rozmawiali o zapoczątkowanej przez ks. Sapeto misji w Etiopii.

Zgromadzenie Misji zamierzało nadać struktury organizacyjne Prefektury Apostolskiej. Po tej rozmowie kardynał napisał do przełożonego generalnego zgromadzenia, że najlepszym kandydatem do zorganizowania i prowadzenia tej misji byłby ks. Justyn de Jacobis odznaczający się roztropnością i łagodnością w postępowaniu z ludźmi.

Przełożeni i sam zainteresowany przyjęli propozycję i po załatwieniu wszystkich formalności w Paryżu i w Rzymie, 24 maja 1839 r. ks. Justyn wyjechał do Etiopii. Po przybyciu na miejsce przedstawił się księciu Ubié, naczelnikowi regionu Adua. Przy pomocy ks. Sapeto zaznajamiał się z miejscowymi zwyczajami i intensywnie uczył się języka. Nawiązał też kontakty z mieszkańcami regionu i z księżmi koptyjskimi. Księżom miejscowego Kościoła monofizyckiego brakowało należytego przygotowania doktrynalnego. Również ich postawa moralna pozostawiała wiele do życzenia. Wierni byli zaniedbywani, a ich udział w życiu sakramentalnym był znikomy. Ks. de Jacobis zamieszkał w Guala, które stało się siedzibą Prefektury Apostolskiej i niewielkiego seminarium. Znaczącym osiągnięciem było przyjęcie do Kościoła katolickiego powszechnie szanowanego mnicha koptyjskiego Ghébré Michała. Ta ożywiona działalność wznieciła wrogość monofizyckiego patriarchy Salama. Na spotkaniu miejscowych księży ogłosił, że ekskomunikuje każdego, kto będzie utrzymywał jakiekolwiek kontakty z ks. de Jacobis, który w 1847 r. otrzymał sakrę biskupią i nominację na prefekta apostolskiego. Święceń udzielił mu biskup Wilhelm Massaia. Ten fakt wzmógł agresję ze strony patriarchy Salama. Korzystając z pomocy władz świeckich wzniecił prawdziwe prześladowania katolików na czele z prefektem, który musiał się odtąd ukrywać. Wreszcie 15 lipca 1854 r. aresztowano go wraz z Ghébré Michałem i innymi księżmi oraz świeckimi katolikami. Zwolniony z więzienia 26 listopada, został wydalony z terenu prefektury.

Kontynuował jednak działalność apostolską. W czasie epidemii cholery w 1858 r. wspomagał i ratował chorych. Zmęczony trudami i prześladowaniem zmarł 31 lipca 1860 r. w Alghedien. Papież Pius XII w 1939 r. zaliczył go do grona błogosławionych, a Paweł VI w 1975 r. dokonał jego kanonizacji. Jego liturgiczne wspomnienie obchodzi się 30 lipca.

Przesłanie

P. Lazzarini, przedstawiając apostolską gorliwość i zaangażowanie na rzecz jedności chrześcijan Justyna de Jacobis, pisał: Krok za krokiem obejmował swoimi wpływami całe środowisko, w jakim przyszło mu działać. Posługiwał się wszelkimi dostępnymi środkami dla szerzenia Ewangelii. Zorientował się, że w Abisynii niezwykle skuteczne jest posługiwanie się darami. Dlatego obdarowywał dzieci i ubogich, ludzi prostych i uczonych, tych którzy go przeklinali i wyrządzali mu przykrości. Różne były jego dary, ale nade wszystko obdarzał życzliwością i miłością.

Dla zdobywania serc wiernych stawał się Abisyńczykiem wśród Abisyńczyków. Przyswoił sobie ich język i posługiwał się nim. Poznawał miejscowe zwyczaje i dzielił życie z ludem powierzonym jego duszpasterskiej pieczy. W liturgii posługiwał się rytem koptyjskim. Szukał gotowych do współpracy z nim. Przygotowywał katechistów i publikował materiały związane z dokształcaniem religijnym.

Zasady swego apostolstwa zawarł w przemówieniu do chrześcijan w Adua: Bramą serca są usta. Słowo jest kluczem do serca. Kiedy mówię, dla was otwieram moje serce, daję wam klucz do mojego serca. Przyjdźcie i zobaczcie. W moim sercu Duch Święty zapalił miłość do chrześcijan Etiopii. Już wówczas, gdy jeszcze żyłem na mojej ojczystej ziemi, wiedziałem o chrześcijanach w Etiopii. Bóg wysłuchał moje modlitwy i udzielił mi łaski zobaczenia was. Obecnie raduję się, że mogę być z wami, że mogę do was mówić. Dzisiaj mówię Bogu: Spełniłeś pragnienie mojego serca. Jeżeli tak się Tobie podoba, dzisiaj możesz mnie zabrać. Jeżeli pozostawisz mi jeszcze jeden dzień, czy wiele dni życia, wszystkie poświęcę moim braciom, bo wiem, że Ty mnie dla nich przeznaczasz. Dzisiaj mówię do was: wy dysponujecie każdą chwilą mojego życia, bo ze względu na was otrzymałem życie od Boga. Jeżeli zapragniecie świadectwa mojej krwi, zapewniam was: ona należy do was. Do was należy moje życie i moja śmierć. Jeżeli ktoś z was jest smutny, przychodzę w imię Jezusa Chrystusa, aby go pocieszyć. Jeżeli ktoś z was jest nagi, chcę mu dać moją szatę. Jeżeli ktoś z was jest głodny, chcę dzielić z nim własne pożywienie. Chcę odwiedzić każdego chorego. Dla waszego pouczenia chcę dzielić z wami również moją wiedzę. Wszak dla was opuściłem wszystko: ojca i matkę i moją ojczyznę.

Pozostało mi jedno na tym świecie oprócz Boga: chrześcijański lud Etiopii. Bogu więc i chrześcijańskiemu ludowi Etiopii oddaję całe moje serce. Wy jesteście moimi przyjaciółmi i moją rodziną. Przychodzę spełniać to wszystko, co dla was pożyteczne, bo tylko wy jesteście w moim sercu. Przychodzę do was i jeżeli zechcecie, pozostanę w tym regionie, jeżeli nie zechcecie, odejdę gdzieś indziej. Jeżeli zechcecie mnie słuchać – będę mówił; jeżeli nie – zamilknę. Przychodzę jako wasz kapłan, jako wasz spowiednik, jako wasz nauczyciel. Jeżeli zechcecie, abym sprawował Eucharystię, abym spowiadał, abym nauczał – będę to czynił; jeżeli nie – stanie się według waszej woli. Mówię wam to wszystko, abyście wiedzieli, kim jestem i po co przychodzę.

Otwieram przed wami moje serce. Daję wam klucz do mojego serca. Teraz mnie znacie. Jeżeli jednak chcecie jeszcze zapytać, kim jestem, odpowiadam: jestem rzymskim chrześcijaninem, który kocha chrześcijan Etiopii. Jeżeli ktokolwiek zapyta was, kim jest ten cudzoziemiec, odpowiedzcie: jest chrześcijaninem Kościoła rzymskokatolickiego, który ukochał chrześcijan w Etiopii bardziej niż własną rodzinę, który opuścił swoich najbliższych i przybył pracować wśród nas, przybył okazać nam swoją miłość. Przybyłem do was przed czterema miesiącami. Żyję wśród was. Patrzycie na moje życie. Współpracujecie ze mną. Poznaliście mnie dobrze. Czy robię coś złego? Czy daję wam zgorszenie? Mam nadzieję, że nie. Oczywiście, wiem, że chociaż nie dałem wam zgorszenia i nie uczyniłem nic złego, nie uczyniłem też niczego dobrego. Chcę, aby teraz było inaczej. Chcę być nie tylko waszym przyjacielem, ale i sługą waszym. Chcę być dla was pożyteczny. Przychodźcie do mnie! Uczynię dla was wszystko, co potrafię. Jeżeli nie możecie lub nie chcecie przyjść, możecie mnie wezwać. Przyjdę o każdej porze, o każdej godzinie. Powtarzam, cały jestem dla was. Bóg, w obliczu którego to mówię wie, że nie kłamię.

Całe to przemówienie jest wyraźnym świadectwem, z jaką pokorą Justyn traktował swoje posłannictwo. Zawsze myślał o innych, zapominając o sobie. Biskup Massaia z trudem przekonał go, by zaakceptował nominację na biskupa. Kiedy spotykał się z wyrazami szacunku, zawsze traktował to jako uznanie miejscowej ludności dla jego europejskiej kultury.

W swoim życiu duchowym zawsze troszczył się o zjednoczenie z Chrystusem obecnym w Eucharystii. W swoim dzienniku zapisał, że pewnego dnia zabrakło oliwy do wiecznej lampki przed Najświętszym Sakramentem. Wtedy powiedział: nie mamy oliwy i w sposób dostępny ludziom, nie możemy go zdobyć. Pozostaje tylko droga dostępna dla Boga. Może dać znak, że miły Mu jest płomień lampki w kaplicy, w której mieszka. Po kilku godzinach znalazło się naczynie z oliwą. Należało do bagaży, z którymi przed rokiem wybierał się w podróż, ale dostarczono je dopiero teraz. Warto przypomnieć, że jeszcze w Neapolu zdarzało mu się spędzać całą noc przed Najświętszym Sakramentem w kaplicy domowej. Z dziecięcą prostotą pielęgnował też swoją pobożność maryjną.

Znamienną cechą Justyna było jego umiłowanie Zgromadzenia Misji. Z całym oddaniem spełniał misjonarskie obowiązki na terenie Włoch. W imię misjonarskiego posłannictwa przyjął wyznaczenie do służenia Kościołowi w Etiopii. Pozostał wierny zgromadzeniu również wtedy, gdy został biskupem i spełniał obowiązki Prefekta Apostolskiego. Utrzymywał ścisłe kontakty z przełożonym generalnym i systematycznie informował go o swojej pracy w Etiopii. Warto przypomnieć jedno szczególne wydarzenie z jego życia. Kiedy miał przewodniczyć delegacji Kościoła koptyjskiego na konferencji w Kairze, skorzystał ze sposobności, aby odwiedzić Rzym i swoich współbraci w Neapolu.

© „Dziedzictwo – Święci i Błogosławieni Rodziny Wincentyńskiej” Alberto Vernaschi CM, Tłumaczenie z języka włoskiego Ks. Władysław Bomba CM, Wydanie III (uzupełnione) – WITKM Kraków 2014 r.