Konferencja pierwsza: „O Najśw. Sakramencie jako największym dowodzie miłości Boga ku ludziom (z przyczyny swej zacności i trwałości).”

Dziwny jest Bóg w dziełach swoich – przebija się w nich wszystkich wielka dobroć i miłosierdzie ku ludziom. Ale w Najśw. Sakramencie uczynił pamiątkę dziwów Swoich miłościwy a litościwy Pan (Ps 100, 4). Miłość tu do końca możliwości doszła. Dziwna jest miłość Boga ku nam od wieków – kochał nas Bóg stwarzając nas i zachowując – niezmierna była miłość Jego przy Swym Wcieleniu, gdy w żłóbku narodził się; najosobliwsza – niepojęta, gdy Bóg na krzyżu za swe stworzenia umierał; ale ustanawiając Najśw. Sakrament… tu Bóg wyczerpał swą wszechmoc, mądrość na posłuch miłości, jakby w całej swej rozciągłości okazał. O Jezu, dozwól nam lepiej poznać ów dar nieskończony, jakiś nam zostawił w Najśw. Sakramencie, abyśmy Cię więcej czcić i kochać mogli.

1. Najśw. Sakrament jest Sakramentem miłości, ponieważ miłość jest jego początkiem.

Najśw. Sakrament pochodzi z miłości, bo go Syn Boży ustanowił w wigilię swej śmierci, wówczas kiedy Judasz zmawiał się z Żydami, żeby Go zgubić. Co za sprzeczne dwa uczucia! Podczas gdy złość szatańska sprzymierzona z ludzką wysilała się na zdradę, aby Jezusa zelżyć, pojmać i sromotnie zamordować – Jezus wymyślił ów Najśw. Sakrament, i wieczną miłość boską objawił ludziom. Zostawił Samego Siebie Kościołowi swojemu, aby z Nim mieszkać po wszystkie czasy aż do skończenia wieków. Na pamiątkę swej miłości ku nam oddał Kościołowi testamentem Ciało i Krew Swoją! Pamiętać będzie wiecznie na testament swój (Ps 110, 5). Wierzysz mocno w tę Boską miłość Jezusa ku tobie? Gdy Jezus mówi Kochanie moje być z synami człowieczymi (Prz 8, 32) – czy wnikamy naprawdę w to, co On mówi? O jak niewielu myśli o tym, jak Jezus nas ukochał i ciągle miłuje w Sakramencie miłości. I my nie mamy może wiary w miłość Jezusa ku nam! A przecież nie co innego, tylko miłość przedziwna więzi Jezusa, iż z nami zostaje w Najśw. Sakramencie. Z woli Ojca miał umierać, ale tego nie czytamy, żeby Mu rozkazał ustanowić tę wielką tajemnicę, to wynalazek osobisty Serca Jezusa – do końca je umiłował (J 13, 1) – oto powód. Wstąpił Jezus do nieba przez posłuszeństwo, ale na ziemi pozostawał przez miłość. Aby nienawiść nie brała góry nad miłością, Sam się oddał z miłości ku nam w ręce oprawców, dwa razy – raz w ciele cierpiętliwym… gdy miał spełnić krwawą ofiarę – drugi raz oddał się w ciele chwalebnym na usługę wszystkim ludziom w Najśw. Sakramencie, mimo ich niewdzięczności, złości. Prawa natury zawiesza, by ukryć swój majestat… byleby spod tych lichych postaci miłość przemawiała… [Na marginesie: Na krzyżu wyrzekł Jezus: Dokonało się, Consummatum est, bo miłość Jego w Boskiej Eucharystii dokonała dzieła miłości Jezusa ku ludziom.] Św. Cyprian powiada, że wszystko i wszystka miłość Jezusa uzupełniła się i dokonała przez sakrament miłości… i dlatego patrząc Jezus na dzieła Swej miłości na ziemi wykonane, powiedział: Omni consummationi vidi finem (Ps 118, 96 – Vulgata). Chciał być wyszydzanym, znieważanym, upokorzonym, Bogiem utajonym, pośmiewiskiem ludzkim i nawet wzgardzonym, bo umiłował swe, które są na świecie. Nic nie mogło przeszkodzić Jego miłości, żeby się nie miał nam darować testamentem! Prawem dziedzictwa przechodzą dobra z ojca na dzieci. Kto zaś testamentem przekazuje dobra swe przyjacielowi, który nie miał do nich żadnego prawa dziedzictwa, przez to okazuje nadzwyczaj wielką ku przyjacielowi miłość. I to uczynił Jezus w wigilię swej śmierci dla Ciebie. Ogłosił spadkobiercami ludzi na wszystkie swoje dobra – nawet na swe własne Ciało i Krew Najświętszą. Wierzysz że w tę miłość wiarą żywą? Nos credidimus caritati, quam habet Deus in nobis (1 J 4, 16). Wierzy się słowu uczciwego człowieka, a tutaj Bóg ci mówi, że cię bezgranicznie umiłował. Na znak miłości i przyjaźni ściska dłoń przyjaciel przyjacielowi – a Jezus osobiście na znak miłości daje ci uścisk i pocałunek przy Komunii św. Ty jesteś przedmiotem boskiej Jego miłości – jako ryba żyjąca w oceanie miłości Jezusa, tuż przy Najśw. Sakramencie. I tego nie czujesz? O Jezu, me kochanie, spraw to, abym Cię odtąd kochał coraz większą miłością!

2. Najśw. Sakrament zowie się Sakramentem miłości, ponieważ ma na celu wzniecać miłość w ludziach. [Na marginesie: Pan Jezus rozbudza w nas miłość przez to, że się nam oddaje jako pokarm i napój w Komunii św.]

Pan Jezus w Najśw. Sakramencie na to tylko ustanowił Najśw. Sakrament, aby w nas obudzić drzemiącą miłość Bożą. Dusze rozwijające i zbliżające się osobiście lub przez modlitwę do Sakramentu miłości, powoli przejmują się coraz większą miłością do Jezusa, podobnie jak ten, kto się zbliża do ognia, więcej wystawiony jest na jego wpływ i działalność. Czyż podobna, żeby dusza nie ukochała Swego Boskiego Przyjaciela, Ojca, Brata, ukochanego Jezusa w tym Sakramencie miłości, gdzie On daje się wiarą widzieć tak wyraźnie – gdzie można łatwo uczuć Jego dobroczynną obecność, cieszyć się Jego obecnością, zbogacać się Jego zasługami, kosztować słodkości i pociech Jego: ściskać i obejmować Go miłością, mówić do Niego lub słuchać Go mówiącego! [Na marginesie: Jako dziecko karmione piersiami matki, okrywane pieszczotliwymi pocałunkami uczy się miłować nawzajem dobrą matkę, tak Jezus nas karmiący w Komunii św.]

Król Dawid na samą myśl, że przyjdzie do domu Pańskiego, powiada: Wylałem na się duszę moją: że przyjdę na miejsce przybytku dziwnego, aż do domu Bożego (Ps 41, 5). Tam przy ołtarzach Pańskich, które były tylko figurami naszych, cały płonął miłością Bożą. Jako miłe przybytki Twoje, woła, Panie Zastępów. Żąda i ustaje dusza moja do pałaców Pańskich. Serce moje i ciało moje rozweseliły się w Bogu żywym (Ps 89, 1). A my przy Jezusie jak ongi Maria siedzieć możemy i nie uczujemy szczęścia, a jeszcze większe mamy przywileje. Przy piersiach was poniosę, a na kolanach będę się z wami pieścić (Iz 66, 12). Tak jest Jezus, tutaj na ołtarzach z każdą duszą poufale przestaje, tu jej oświadcza swą miłość, pragnienia, tu jej składa ustawiczne dowody Swej miłości, tu Serce Swe otwiera, skarby Bóstwa rozdziela… I tyś przedmiotem tej miłości, i nieczułym i zimnym chcesz nadal pozostać? Rozbudza w nas miłość ku Sobie, dzięki temu, że jako pokarm połączył się najściślej z naszą duszą. Jezus czeka, ma nadzieję, że jeszcze będziesz lepszym. O nie zwlekaj dłużej… Patrz, jakeś zjednoczony z Jezusem przez Komunię św.

Cóż może być ściślejszego i bardziej na wskroś przenikającego nad jednoczenie się pokarmu z pożywającym. Nikt nie może nawet prócz Boga rozłączyć spożytych pokarmów od istoty tego, który je spożył i strawił – wówczas gdy się przeszły w jego substancję. Pokarmu pożywane części rozpościerają się po całym ciele, przenikają wszystko, nawet kości. Z pokarmem staje się jedno i to samo ciało, jedna i taż sama osoba. O Jezu Boski pokarmie dusz naszych, cóż się dzieje z chrześcijaninem, który Cię godnie przyjmuje w Komunii św.? Jest w objęciach Jezusa, cała jego istota, i dusza i ciało – pogrążone w Boskim uścisku Boga-Człowieka… Człowiek wówczas i Jezus stają się czymś jednym, jakby jedną osobą. Człowiek, który przyjął Pana Jezusa jest po Komunii św. człowiekiem powierzchownie, ale Boga ma wewnętrznie (O. Jan Crassat SJ). Ach, można poniekąd powiedzieć, że człowiek taki jest postacią sakramentalną, pod którą się Bóg ukrywa i tai. Jest on Sakramentem żywym! Jest Hostią jakoby poświęconą i przemienioną w Chrystusa. Żyję już nie ja, ale żyje we mnie Chrystus (Ga 2, 20). [Na marginesie: Qui totum dat totum petit. Oddaj choć raz całe swe serce, całą duszę Jezusowi… oddaj Mu swą wolę… a nic nie stracisz, tylko wszystko znajdziesz w Jezusie.] I jakże wobec tego cel Najśw. Sakr. nie ma być osiągniętym! Ale skąd się dzieje, o Jezu, że zimnym jestem przystępując do Ciebie, a nawet do Komunii Świętej? Głodnemu chleb smakuje… Owca kocha swego pasterza, przyjaciel przyjaciela – oblubienica swego oblubieńca – a ty pośród pożaru miłości, jaka się wylewa z Najśw. Sakramentu, zimnym będziesz? Miłość cię otacza, a tyś smutny, jakobyś nie wiedział, co to znaczy kochać? Oto po Komunii św. miłość Jezusa miał będziesz w oczach, będzie w twoich ustach, przeniknie wnętrzności i ty tego nie uczujesz? Masz Jezusa i Jego miłość po Komunii św. w głębokości swego ducha. Do ciebie Jezus mówi, się z tobą pieści, obejmuje cię, karmi, ogrzewa, zapala; a ty nie wiesz, co to jest kochać Jezusa, twą wieczną Miłość! Jako matka miłuje jedynego syna swego, takem ja ciebie umiłował (2 Sm 1, 26; według Vlg: Sicut mater unicum amat filium suum,
ita ego te diligebam – przyp. ks. B.M.).

A tyś nieczuły – oto dlatego, że kochasz się nazbyt we świecie – namiętności nieposkromione – ach nazbyt może wylanyś na uciechy zewnętrzne, serce zatopione w próżności; w sercu są stworzenia, a Jezus nie ma miejsca – wszystko bierzesz od Jezusa, a nic Mu dać nie chcesz. Oddaj miłość za miłość. Powiedzcie miłemu memu, iż mdleję od miłości (Pnp 5, 8).

Zostań z nami, boć się ma ku wieczorowi (Łk 24, 29). Prawdziwie Pan jest na tym miejscu, a jam nie wiedział (Rdz 28, 16).

Nb. BT: Zostań z nami, gdyż ma się ku wieczorowi – Prawdziwie Pan jest na tym miejscu, a ja nie wiedziałem.

Konferencja druga: „O miłości Pana Jezusa w Sakramencie miłości z przyczyny ciągłego z nami przestawania.”

Gdy dwaj uczniowie szli smutni do Emaus z przyczyny śmierci Pana Jezusa, przyłączył się do nich Zmartwychwstały Zbawiciel i podniósł na duchu owe upadłe serca. Uczniowie owi tak byli ucieszeni obecnością Jezusa, iż poprosili Go, aby szedł z nimi dalej, mówiąc: Zostań z nami, boć się ma ku wieczorowi, a dzień się już nachylił. I wszedł z nimi do domu, zasiadł do stołu i gdy począł chleb błogosławić i łamać go, dopiero Go poznali… Tym przychodniem jest Pan Jezus w Najśw. Sakramencie – z nieba przychodzi, aby być z nami. Szczęśliwe te dusze, które szukają towarzystwa z niebieskim Gościem; bo ilekroć wychodzą od Niego, mogą mówić jak owi uczniowie, gdy Jezus zniknął z oczu ich. Izali serce nasze nie pałało w nas, gdy mówił (Łk 24, 32). [Na marginesie: Ja jestem z wami po wszystkie dni (Mt 28, 20). Słowa te wypowiedział Jezus przed swym Wniebowstąpieniem. Odchodzi do nieba… a zostaje na ziemi, bo niejako tęskni za ludźmi… Nie zostawię was sierotami… I został z nami… Jestem z wami… Kiedy? Jak długo? Po wszystkie dni. O jak Jezus ludzi umiłował, że został z nami. Poznajmy to.]

1. Pan Jezus ustawicznie okazuje nam Swą miłość ku nam przez to, że zostaje z nami na zawsze w Sakramencie miłości.

Miłość Jezusa ku ludziom przykuła Go do ołtarzy naszych. Dziwny wynalazek miłości! Musiał od nas do nieba odejść, a przecież pozostał z nami na ziemi. Ludzie muszą się często z sobą rozłączać – najwięcej dają sobie upominki i tak się rozstają. Trudno było Eliaszowi i do raju jechać, i z uczniem Elizeuszem pozostać na ziemi: płaszcz mu tylko swój zostawił (zob. 2 Krl 2). Lecz Chrystus i Ciałem do nieba wstąpił, i to ciało tu na ziemi zostawił (św. Jan Chryzostom). Jonatan z Dawidem się bratając wszystkie mu szaty swoje i zbroje z siebie zrzuciwszy darował, a Jezus – zasłoniwszy Swe święte człowieczeństwo i bóstwo szatą postaci sakramentalnych – z nami ustawicznie pozostaje. Potem gdy uczniowie idący do Emaus prosić musieli Jezusa, aby z nimi pozostał dłużej: Zostań z nami, bo się ma ku wieczorowi (Łk 24, 29), to miłość Jezusa woła na nas wymownie i ustawicznie uspokaja tymi słowy: Ja jestem z wami po wszystkie dni, aż do skończenia świata (Mt 28, 20).

Rodzice, bracia, przyjaciele przyjdą czasem do nas, pobawią czas jakiś i odejdą – a Jezus zostaje z nami zawsze. Czuwa nad nami. Nie było wolno kiedyś przystąpić Mojżeszowi do krzaka ognistego – a teraz Najśw. Sakrament płonie cały ogniem miłości Boskiej, a Jezus woła na nas: Accedite et illuminamini. Surowo był wzbroniony przystęp na Górę Synaj – a teraz na ołtarzach spoczywa Baranek cichy… Nie ma już gromów – ale cichy głos Jezusa zaprasza nas: Pójdźcie do mnie wszyscy. Nie wolno było Żydom spoglądać na odkrytą arkę przymierza pod karą śmierci, a teraz Pan Jezus ośmiela nas tymi słowy: Noli timere, quia Ego sum. Levate capita vestra. Do miejsca świętego świętych nie wolno było nikomu się zbliżyć; ledwie arcykapłan raz w roku wchodził tam z drżeniem – a teraz wchodząc do kościoła możem mówić bezpiecznie: Introibo ad altare Dei, ad Deum, qui laetificat iuventutem meam. O Jezu, któż wypowie Twe wynalazki miłości. Salomon zbudowawszy Panu dom, cały w zdumieniu zawołał: A więc to podobna rzecz, aby mieszkał Bóg z ludźmi na ziemi (2 Krn 6, 18). Tam tylko moc Boża, Jego skutki się okazują, a z nami mieszka Jezus, Syn Boży, Syn Maryi, Sędzia Twój, przed którym staniesz… mieszka ciągle, dniem i nocą, aby ci czynić dobrze.

Gdy Jakub patriarcha zbudził się ze snu, w którym mu się Bóg objawił, zawołał całkiem wstrząśnięty tą obecnością Bożą: Prawdziwie Pan jest na tym miejscu, a jam nie wiedział (Rdz 28, 16). A my wiemy, że Cię, o Jezu, Boże nasz, mamy wśród siebie i cóż mówią na to serca nasze? A więc to prawda, że Bóg mieszka z nami z miłości. I zstąpiła Mądrość (Przedwieczna) z nim (Józefem-człowiekiem) do dołu i w więzieniu go nie opuściła (Mdr 10, 14). O przypatruj się, a dziwuj Synowi Bożemu, że z powodu ciebie tutaj przebywa… widzisz, jak opadł Jego majestat… patrz… Jezus mdleje od miłości (Pnp 5, 8). I ty temu wierzysz, na to codziennie patrzysz i nic cię to nie uderza, nie dziwi? Czyż rozważając o tym, nie rozpalisz że się miłością ku Jezusowi? Które się serce nie rozpłynie z miłości, patrząc na dobroć Boga opuszczającego niebo, aby przestawać z człowiekiem? Od gorejącego domu zapala się drugi – a ty zbliżając się do Najśw. Serca Jezusa płonącego w tym Sakramencie miłości ku tobie, nawzajem płonąć miłością ku Niemu będziesz. [Na marginesie: Gdy królowa Saba ujrzała blask, majestat i mądrość Salomona, zawołała: Szczęśliwi słudzy twoi, którzy stoją przed tobą zawsze (1 Krl 10, 8). Zazdrościła sługom tego szczęścia, iż zawsze mogą patrzeć na tak potężnego pana… a ona tyle mil zrobiła, aby krótko się napatrzyć na jego majestat… A my Boga mamy wśród siebie… Drzwi domu Jego są zawsze otwarte… A Jezusowi na ziemi tęskno bez ludzi, woła na nas: Przyjdźcie do Mnie wszyscy (Mt 11, 28). Idźmy często do Jezusa osobiście… albo sercem kochajmy Jezusa… Fratres… diligamus Jesum… diligamus Filium Dei… diligamus Filium Mariae…]

2. Że i my dajemy dowody miłości ku Jezusowi im częściej i pobożniej osobiście lub sercem zostajemy przy Sakramencie miłości.

Jezus Chrystus mieszka z nami – nasz Bóg – pociecha całego nieba zostaje całymi godzinami, dniami i nie przykrzy sobie mieszkać między synami człowieczymi, owszem chętnie z nami przebywa pełen pragnienia, aby czynić nam dobrze, pocieszać, łaski dawać! Czyż tedy wobec tego nie jest naszym świętym obowiązkiem pamiętać o Boskim Gościu – nawiedzać Go, dziękować i kochać Go całym sercem? Gdyby cię dzika przemoc uniosła w odludne, dzikie i smutne ustronie – a tam zjawił się miłujący cię ojciec, matka, brat lub przyjaciel i umyślnie z tobą chciał dzielić twe wygnanie – o jak wówczas umiałbyś ocenić tę miłość i odpłaciłbyś się im wzajemną miłością. A oto Jezus, lepszy od ojca – z Sercem przepełnionym miłosierdziem ku tobie wyczekuje jako więzień na twe przybycie i miałbyś zapomnieć o Nim? Bóg Ojciec zesłał Syna Swego i patrzy jak sobie z Nim postępujemy, czyż Nim wzgardzimy? Chcielibyśmy mieć względy u Boga – aby o nas szczególniej pamiętał – gorąco życzymy sobie, aby się nami w drugim życiu Bóg łaskawie obszedł, a mając między sobą Swego Boga, Swego Sędziego często ani Go uczcić, ani ująć Go dla siebie nie umiemy, a raczej nie chcemy. Oburzamy się na Żydów, a szczególniej na Faryzeuszów, którzy nie chcieli uznać Jezusa za Boga i Mesjasza, mimo że cuda czynił – a czyż wolni jesteśmy od tego zarzutu, iż lekceważymy tegoż samego Jezusa jeszcze większe cuda wśród nas działającego? Aniołowie ciągle otaczają ołtarze Pańskie, wielbią tam Jezusa i kochają Go – a my czy umiemyż łączyć nasze hołdy i uwielbienia z uwielbieniami tych świętych duchów? O tym pamiętał król Dawid, mówiąc: Przed oblicznością aniołów będę śpiewał, będę się kłaniał ku Kościołowi twemu świętemu (Ps 137, 2). Bóg nas nawiedza, czyż nie słuszna to rzecz oddać Mu rewizytę? [Na marginesie: A teraz nikogo z Nim nie ma; jedni bowiem tylko ciałem, inni wcale nie są przy Nim obecni – a przecież On się nie oddala, tylko zostaje (św. Jan Chryzostom).]

Ludzie tłumnie nawiedzają się jedni drugich – tylko Jezus zapomniany, wzgardzony! Nie wielu jest na świecie takich, którzy by jak Tobiasz chodzili do domu Pańskiego. Większość kłania się złotym cielcom, które świat, próżność i szatan wystawił (zob. Tb 1, 5-6). Wiele to kościołów jest opuszczonych po miastach, po wioskach i pozamykane. I tak Jezus, miłośnik ludzi, samotnie spędza dni i miesiące, i lata… patrzy jak pokolenia następują i taka sama obojętność. Viae Sion lugent eo quod non sint, qui veniant ad sollemnitatem (Lam 1, 4). Drogi Sion płaczą, że nie masz ktoby szedł na święta uroczyste, a cóż dopiero w dni powszednie! Pałace królów, panów roją się od nowych gości, teatra miejsca, domy zabawy, przepełnione są ludem – tylko Bóg – Jezus w Sakramencie miłości jest zapomniany, a ci, którzy Mu cześć oddają są przedmiotem wzgardy u świata! O jak wdzięczny jest P. Jezus tym duszom, które Go nawiedzają… dla niewielu dobrych dusz zostaje Jezus. Aż heretycy i niewierni gorszą się z postępowania chrześcijan, utwierdzają się ich obojętnością w błędzie, więcej lekceważą Sakrament miłości! Altaria tua Domine virtutum!… Kilka kroków do mieszkania Boga… co za szczęście dla nas!… a jeślibyśmy i my byli niesumiennymi w tym miłym obowiązku, to jakąż wymówkę znajdziemy – woła św. Jan Chryzostom – albo jak się uniewinnimy? [Na marginesie: Jezusowi – mówił św. Alfons – nie przykro, owszem miło i rozkosznie z nami przestawać, a nam kwadrans nie tylko przykrym, ale i za długim się zdaje. Jezus się nie może dosyć nasycić przebywaniem pośród nas, a my prędko przykrzymy sobie rozmawiać z Jezusem! A przecież Non… habet amaritudinem conversatio Illius… sed laetitiam et gaudium (Mdr 8, 16).] Syn Boży codziennie zstępuje z nieba na ziemię na głos kapłana, a my mielibyśmy uważać sobie to za zbyt wielką niedogodność wyjść z domu i do Jezusa wstąpić na chwilę? Trzej Królowie odbywają uciążliwą drogę, aby przywitać Jezusa… a my co czynimy, aby uczcić tegoż samego Jezusa z nami zostającego? A ten dobry Jezus mieszka pośród nas dla naszego dobra, aby nam dobrze czynić. Oto na ołtarzach świeci słońce sprawiedliwości, aby nas oświecić i rozgrzać, tam ojciec miłosierdzia – a my nędzarze. Venite adoremus, et procidamus ante Deum. Królowa Saba z daleka przyjechała, aby odwiedzić króla Salomona… a oto tutaj Bóg…

Uczniowie z Emaus nie mogli się dosyć nacieszyć obecnością Jezusa, a nam byłożby przykro? Starzec Symeon pieści się z Jezusem… a my chcielibyśmy zimno, bez serca urzędowe wizyty Mu składać? Serce Mu okażmy… miłość synowską… Ależ On sam się kwapi do nas. Jezus idzie do twej duszy. Wyjdź uczuciem serca i woli na Jego spotkanie. Wprowadź Go do siebie i ugościj w swym sercu. Maria Magdalena leży u nóg Jezusa… tak jej tam dobrze, płacze, żałuje, kocha… O Jezu, i my rzucamy się do Twych stóp. Peccavimus… Ploremus coram Domino, qui fecit nos. Odtąd z gorętszą miłością nasze adoracje odbywać będziemy… O Jezu, bądź nam Panem. Amen.

I posłał sługi swe wzywać zaproszonych na gody, a nie chcieli przyjść (Mt 22, 3). Powiedzcie zaproszonym… wszystko gotowe, przyjdźcie na gody (Ibid. 4). Człowiek niektóry sprawił wieczerzę wielką, i wezwał wielu (Łk 14, 16). Pójdźcie, pożywajcie chleba mego, i pijcie wino, którem wam rozstworzyła (Prz 9, 5).

Nb. BT: Posłał więc swoje sługi, żeby zaproszonych zwołali na ucztę, lecz ci nie chcieli przyjść. – Powiedzcie zaproszonym: …wszystko jest gotowe. Przyjdźcie na ucztę! – Pewien człowiek wyprawił wielką ucztę i zaprosił wielu. – Chodźcie, nasyćcie się moim chlebem, pijcie wino, które zmieszałam.

Konferencja trzecia: „O częstej Komunii świętej.”

Miłość dąży do przedmiotu umiłowanego. I miłość Jezusa w Sakramencie miłości nie zadowalnia się samym okazywaniem tejże miłości, lecz owszem na kształt płomieni wybiega, aby przyciągnąć do siebie i z nami się złączyć. Sam Pan Jezus przedstawił nam w podobieństwach to pragnienie Swoje, przyrównując się do miłosiernego człowieka, który sprawił wieczerzę wielką i wezwał wielu (Łk 14, 16), i tak łaskawie zaprasza Sam i przez sługi swoje wszystko gotowe, przyjdźcie na gody (Mt 22, 4). I do nas szczególniej się odnoszą te zaproszenia…

1. Że Pan Jezus z gorącą żądzą i miłością zaprasza nas do częstej Komunii świętej.

Jednym z głównych powodów, jaki nas skłaniać powinien do częstej Komunii św., jest zapraszanie pełne miłości Pana Jezusa i gorące Jego pragnienie i upodobanie, jakie ma w tym, gdy się nam oddaje w tym Sakramencie. Już Apostołom wyrażał swoją pociechę, że im się odda jako pokarm. Desiderio desideravi hoc (Łk 22, 15). Do wszystkich zaś odzywa się Jezus: Przyjdźcie, pożywajcie chleba mego i pijcie wino, którem wam rozstworzył (Mdr 9, 5). Jak nalega, prosi Pan Jezus, żebyśmy Go przyjęli w Komunii św. Accipite et comedite, hoc est corpus meum. Bibite ex hoc omnes: hic est sanguis meus (Mt 26, 27)… Do wybranych te słowa się odnoszą przede wszystkim, tych, których On sobie za przyjacioły obrał. I mówi Pismo Święte: I posłał sługi swoje wzywać zaproszonych na gody: a nie chcieli przyjść (Mt 22, 3). Zasię – posłał insze sługi: Pójdźcie na gody (Ibid. 4). A oni zaniedbali i odeszli (Mt 22, 5). Może ci Jezus nieraz wyrzucał, iżeś się opierał głosowi wewnętrznemu… tak cię pociągał wewnętrznie i zewnętrznie przez radę, chociaż byłeś dobrze usposobiony.

Dlatego też nieraz się użalił Pan Jezus. Gody są gotowe: lecz zaproszeni nie byli godnymi (Mt 22, 8). Izraelici nie wymawiali się od pożywania Baranka Wielkanocnego i manny figury Najśw. Sakramentu, lecz owszem za największe szczęście to sobie poczytywali… a my mielibyśmy wzgardzić nie tylko darem Bożym, ale samym Bogiem? A jeśli wybrane dusze stronią od Komunii św., tedy zwraca się Jezus do ludu, do grzeszników, których swą łaską przerabia tj. ubogie i ułomne, i ślepe i chrome (Łk 14, 21) wprowadza. Pójdźcie do Mnie wszyscy (Mt 11, 28). Ilekroć przychodzimy do ołtarzy Pańskich, woła na nas Jezus tajemniczym głosem: Ciało moje prawdziwie jest pokarm, a Krew moja prawdziwie jest napój (J 6, 56). Oto Jezus Chrystus, Chleb żywy, który z nieba zstąpił (J 6, 50), osiadł na ziemi, aby pozyskał serca nasze, przyjął postać chleba, aby nas karmił. Chce poślubić dusze nasze przy tej uczcie niebieskiej! Czegóż mamy od Niego stronić, Jego się lękać. Jedyna nam niech będzie boleść, jedyny smutek – jeżeli nas kto tego pokarmu duchowego pozbawi (św. Jan Chryzostom). Lepsza jest miłość, niźli bojaźń, prosto mówiąc: lepiej jest, iż kto częściej bierze, niźli rzadziej (św. Tomasz z Akwinu). Pan Jezus wszystkie trudy podjął, przeszkody niezwyciężone usunął, wszystko nam oddał. Siebie samego w Komunii św. i stęskniony za duszami ludzkimi woła osamotniony niebieski Oblubieniec dusz naszych: Poprzysięgam was córki Jerozolimskie… mdleję od miłości (Pnp 5, 8). O Jezu, i mogęż Cię przyjmować wiedząc, kim jestem? Odważęż się zbliżyć do Ciebie znając Cię, kim Ty jesteś? O Boski Oblubieńcze, zanim pójdę na gody, daj marnotrawnemu synowi szatę godową. To mnie tylko pociesza, iżeś wołał na tę ucztę i chrome, i ułomne, i ślepe. Co więcej, kazałeś wynijść sługom Twoim na drogi i opłotki (Łk 14, 23), a nawet rzekłeś przymuś wnijść. O Jezu, ileż to razy mogłem pójść, a nie poszedłem – obiecaliśmy Ci, iż tygodniowo, a przynajmniej miesięcznie Komunię wynagradzającą przyjmować będziem. Wieleż to razy z własnej winy zaniechaliśmy tego! O Jezu, grzesznym jestem uznaję, ale już nie chcę grzeszyć odtąd… Żadnegoś grzesznika pokutującego nie odepchnął, więc i mnie przyjmiesz łaskawie i udarujesz swymi łaskami.

2. Co naucza Kościół św. i Ojcowie święci o częstej Komunii Świętej?

Lubo Kościół św. nie naucza, jakoby częsta Komunia św. była obowiązująca – to przecież najgoręcej ją zaleca. Wskazuje bowiem na przykład wszystkich chrześcijan w pierwszych wiekach gorliwości, o których czytamy w Piśmie Świętym: Erant perseverantes in doctrina Apostolorum, in communicatione fractionis panis et orationibus (Dz 2, 42). Trwali w nauce Apostolskiej i w uczestnictwie łamania chleba i w modlitwach. Naukę zaś i swe pragnienia najdokładniej określił na Soborze Trydenckim: Optaret sacrosancta synodus, ut in singulis Missis fideles adstantes, non solum spirituali affectu, sed sacramentali etiam Eucharistiae perceptione comunicarent. Co więcej, oblubienica Jezusa znając najlepiej pragnienia Jezusa, aby się wiernym udzielać, prosi ich i zaklina, aby często przyjmowali św. chleb anielski: Paterno affectu admonet sancta synodus, hortatur, rogat et obsecrat per viscera misericordiae Dei nostri, ut omnes et frequenter suscipere possint. Duch św. przemawia przez usta Kościoła Świetego, objawiając życzenia Jezusa nie wyklucza nawet wiernych od częstej, a nawet jeśli są godni i codziennej Komunii św. im nie odmawia. Z początku więc chrześcijanie codziennie posilali się Najśw. Sakramentem na każdej Mszy św. – z czasem raz na tydzień w niedzielę, jak świadczy św. Hieronim, który to zwyczaj i za jego czasów trwał (400 lat po Chrystusie), gdy później wskutek oziębłości wielu zaczęło zaniedbywać się w przyjmowaniu Komunii. Kościół św. pod klątwą nakazał przynajmniej raz na rok – a zaklina przez wdzięczności miłosierdziu Boga często posilać się Ciałem Pańskim. Kwapcie się często do Eucharystii przystępować, upomina św. Ignacy, uczeń św. Jana. Jeśli codzienny chleb jest – mówi o Komunii św. Ambroży – czemuż go raz w rok tylko, jako

Grekowie wschodni czynią, używasz? Bierz co dzień, coć co dzień pożyteczno. I św. Tomasz z Akwinu naucza: Jeśli Sakrament Najśw. uważamy ze swej strony i tego co go przyjmuje, to chwalebną jest rzecz brać go co dzień, kto się gotowym najduje. Ojcowie święci te słowa pacierza: Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj (Mt 6, 11) – odnoszą do chleba anielskiego. Jako prosimy na każdy dzień mówiąc „dzisiaj” a nie mówimy tylko w niedzielę, albo dwa razy w tydzień, tak też mamy jak najczęściej używać Komunii św.; a jeśli są jakie przeszkody do tak częstego używania, powinniśmy je usunąć (źródło nie odczytane – przyp. ks. B.M.). Św. Augustyn mówi: Jeżeli kto mówi, że nie co dzień ma się komunikować, a drugi co dzień, niech każdy czyni według swego sumienia, ale dodaje: Tak żyj, abyś codziennie godnym był pożywać. Św. Jan Chryzostom mocno nastaje w swych mowach, aby wierni często przystępowali do Komunii świętej: A także to próżna ofiara bywa, daremnie przy ołtarzu stoimy, nie widać ani jednego, co by się garnął do używania tej świętości. Nie dlatego mówię, powiada ten Święty, abyście bez rozmysłu do Stołu Pańskiego się cisnęli, ale abyście się godnymi czynili… Uważ tylko, proszę cię, iż tu stół królewski zastawiony. Aniołowie służą do tego stołu, a ty ziewając stoisz; szaty duszy masz splugawione, a wżdy nic nie dbasz? Przecież, iż mam chędogie, a więc daj pokłon, a tej świętości stań się uczestnikiem. Św. Teresa mawiała, że nie ma na świecie nic tak przykrego, co by ją od jednej Komunii św. odwieść mogło. Św. Magdalena de Pazzis wolałaby była raczej obrać śmierć, aniżeli opuścić jedną Komunię Świętą, i płakała, skoro się dowiedziała, iż która siostra z niedbalstwa opuściła Komunię świętą.

O mój Jezu dobry, do grzeszników chcesz przychodzić – aleś Ty lekarzem – dopóki mamy wolę od grzechu odwróconą i pragniemy Boga kochać – ach, to możem ufać Jezusowi! Skąd więc owa bojaźń odwodząca od Komunii św. i nieufność w dobroci Boga? Czyliś, o Boże, odpędził od Siebie grzesznika żałującego? Tibi soli peccavi… Tak jest, ale nie chcę grzeszyć. Twoim pragnę być – ale chwieję się w dobrem, więc właśnie pragnę się zbliżyć, aby się w dobrem umocnić… Pójdę na gody Twe z radością, miłością i pokorą – otworzę Ci duszę i serce moje, a Ty je napełnisz Twymi darami. Amen.

Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj (Łk 11, 3). Wyschło serce moje, iżem zapomniał pożywać chleba mego (Ps 101, 5). Będą jedli ubodzy i najedzą się: i będą chwalić Pana, którzy Go szukają: będą żyć serca ich na wieki wieków (Ps 21, 27). Dusza nasza już się brzydzi tym bardzo lekkim pokarmem (Lb 21, 5).

Nb. BT: Naszego chleba powszedniego dawaj nam na każdy dzień – Moje serce wysycha spalone jak trawa, zapominam nawet o spożyciu chleba (Ps 102) – Ubodzy będą jedli i nasycą się, chwalić będą Pana ci, którzy Go szukają. Niech serca ich żyją na wieki (Ps 22) – Uprzykrzył się nam już ten pokarm mizerny.

Konferencja czwarta: „O częstej Komunii świętej (ciąg dalszy).”

Prawdą jest, że Ojcowie święci i Kościół z całą grozą, jak słusznie mówi o Komunii świętokradzkiej – ale nigdy przeciwko częstej Komunii św. Mogą być nadużycia nawet z rzeczy najświętszych, lecz rzecz sama w sobie święta taką być nie przestaje. Słowa, które codziennie w pacierzu wymawiamy: Panem nostrum quotidianum da nobis hodie (Łk 11, 3), przypominają nam potrzebę częstego używania Ciała Pańskiego. Będą jedli ubodzy i najedzą się… będą żyć serca ich na wieki wieków (Ps 21 ,4). My tedy ubodzy w cnoty, ale wypróżniający serca z grzechu i przywiązań do świata korzystajmy z tej zachęty… i rozważmy wobec Pana Jezusa.

1. Jakich to zasad mamy się trzymać co do częstej Komunii św.

Nikomu nie wolno przystąpić ani do jednej Komunii św. w świadomym grzechu śmiertelnym, którego przez Sakrament Pokuty nie zgładził albo go dla niepotrzebnego wstydu na spowiedzi zataił, bo taki będzie winien Ciała i Krwi Pańskiej (1 Kor 11, 27), bo taki świętokradca sąd sobie je i pije (Ibid. 29). Lepiej by zagrząść się pod piekłem, niźli taką zniewagę Chrystusowi wyrządzić (Ks. Stanisław Solski).

Nullus sibi conscius peccati mortalis, quamtumvis sibi contritus videatur, absque praemissa sacramentali confessione ad S. Eucharistiam accedere debet (Sobór Trydencki). Stąd też upomina Pismo Święte: Probet autem seipsum homo, et sic de pane illo edat (1 Kor 11, 28). Kto ma wątpliwość, czy popełnił grzech śmiertelny, to lepiej się wyspowiadać, a przynajmniej obudzić skruchę doskonałą. Kto nie naumyślnie grzech zapomniał śmiertelny wyznać na spowiedzi, nie jest ściśle zobowiązany przed Komunią św. się z grzechu wyspowiadać, ale radzi mu się to uczynić, gdy ma ku temu sposobność.

Komunia św. miesięczna, a nawet tygodniowa nie jest jeszcze ściśle za częstą Komunię uważana. Mówi św. Alfons i inni teolodzy, że co się tyczy tygodniowej Komunii św., to można ją pozwolić, a nawet zalecić tym, którzy nie popełniają nałogowo ciężkich wykroczeń i posiadają pragnienie Komunii Świętej, a chociaż wpadają jeszcze w wiele grzechów powszednich, to przecież myślą o swej poprawie (starają się jakoś poprawić).

Św. Franciszek Salezy domaga się nadto, aby nie mieć nie tylko przywiązania do grzechów śmiertelnych, ale nadto do powszednich, (dobrowolnych z umysłem popełnianych). A zatem niegodni są już nie częstej, ale nawet tygodniowej Komunii św. ci, którzy bez wszelkiego znaku prawdziwego pragnienia poprawy, zawsze albo często do tych samych grzechów śmiertelnych wracają, bo takowych pokuta niepewna. Nie jest pokutujący, ale naśmiewcą, który znowu czyni za co ma pokutować. Nie tyle zdaje się przepraszać pokornie Boga, ale pysznie „pluries in hebdomada” z Niego szydzić, kto wciąż na nowo tego złego się dopuszcza, za które już nieraz pokutował (Św. Bernard). Płonna jest pokuta, którą następująca szpeci wina; powtórzona rana trudniej się goi; ten co często grzeszy (ciężko) i pokutuje, zaledwie godzien odpuszczenia (Św. Izydor).

Komunią częstą zowią tę, którą się przyjmuje kilka razy tygodniowo. Oto jakie dają święci prawidła: Można pozwolić, a nawet polecić częstą Komunię św. tym wiernym, którzy lubo słabi (ułomni), to przecież spełniają sumiennie powinności dobrego chrześcijanina (i swe obowiązki), pragną gorąco Boga kochać, Jego czcić, chętnie się modlą, codziennie jakiś czas na medytację obracają, rzadziej upadają w grzechy powszednie, a jeżeli upadną, to za nie żałują i obiecują szczerze się poprawić (zob. Benedykt XIV, Innocenty XI, św. Alfons Liguori).

Nie są więc godni częstej Komunii ci, którzy upadają często w grzechy śmiertelne, nie ćwiczą się w uczynkach pokutnych czyli umartwieniu, którzy nie dbają o swą poprawę, nawet ci niegodni jej są, którzy chociaż unikają grzechów ciężkich, to przecież są przywiązani do grzechów powszednich i takowe sobie lekceważą – a szczególnie grzechy przeciwko miłości bliźniego, jak: powszednie posądzenia, uszczypliwe żarty, obmowy, przezywania, prześladowanie dobrych i pobożnych, lekceważenie, wzgarda bliźnich – gdyż kto chce często iść do Sakramentu miłości, miłością braterską odznaczać się powinien.

Niepożyteczna jest częsta Komunia św. tym, którzy ją czynią ze zwyczaju, albo się jakim względem ludzkim powodują – ani czas, ani miejsce, ani żadna uroczystość bez naszego współdziałania, nie uczyni nas godniejszymi. [Na marginesie: Si aliquis experimentaliter cognosceret ex quotidiana comunione fervorem amoris digeri et reverentiam non minui, talis deberet quotidie comunicare (św. Tomasz).]

Co się zaś tyczy codziennej Komunii św., to tylko tym można jej udzielić, którzy nie tylko nie mają przywiązania do grzechów powszednich, leczy nadto złe skłonności po większej części pokonali, oddają się gorliwie ćwiczeniom (praktykom) pobożnym, usiłują naprawdę dążyć do doskonałości i wielką mają chęć Komunii św. Pamiętać należy, że jest to rzeczą spowiednika oznaczyć liczbę Komunii św. – a w Zgromadzeniach i po części w Seminariach ustawami i zwyczajami z reguły ustalona. Wszelakoż nie tylko wolno – ale jest gorącym życzeniem i Jezusa, i Maryi, i Kościoła, i przełożonych, aby ci, którzy są w dobrym usposobieniu za poradą swych spowiedników jak najczęściej przystępowali do Komunii św. Jeśli więc czujesz w sobie błogie skutki Komunii św. – że wówczas lepiej zwalczasz swe namiętności, gorliwszym jesteś w ćwiczeniach pobożnych i wytrwalszym, to idź częściej do Komunii św. za poradą swego spowiednika. Na to jestem – mówi Jezus. Jeśli kto pragnie, niech do mnie przyjdzie a pije (J 7, 37).

2. Co odwodzi dobrych od częstej Komunii świętej?

Największym nieprzyjacielem Komunii św. jest szatan. Gdyż wie, że przez ten Najśw. Sakrament dusze zaczerpują tak wielką moc i siłę do postępu w miłości Boga… Szatan to wzbudził błąd Jansenistów, którzy tak doskonałych wymagali usposobień od tych, którzy chcieli często przystępować do Komunii św., iż prawie nikt nie mógł często komunikować – stąd postawili ogólną zgubną zasadę, że użyteczniej jest powstrzymywać się od częstej Komunii św. Kościół św. potępił tę błędną ich naukę i per viscera misericordiae Dei nostri zachęca do częstej Komunii św.

Fałszywa bojaźń zwykle najwięcej dusz dobrze usposobionych odwodzi od Komunii świetej:

  • Boję się, żebym źle nie komunikował. Bojaźń jest dobra, ale miłość lepsza. Na gody nie idzie się ze smutkiem, ale z radością. Nie na to ukrył się Syn Boży pod postacią chleba, żeby nas przerażał, lecz owszem, aby nas ośmielić, do miłości pobudzić i skłaniać nas do przyjmowania Jego Najśw. Ciała. Boisz się do stołu Pańskiego przystępować – a nie boisz się od Niego oddalać? Jeślibyście nie jedli Ciała Syna Człowieczego, a nie pili Krwi Jego nie będziecie mieć żywota w sobie (J 6, 54). [Na marginesie: Jeśli ta bojaźń potrwa, toć i raz w rok przyjmować nie dopuści i pókiś żyw. Boję się utonąć, ale się przed się przewozić muszę. Czyń coć kazano, a nie bój się (ks. Piotr Skarga).]
  • Nie wiem jeślim bez jakiego grzechu. Jeśli nie wiesz, na tym dosyć. Wiedzieć ci nie kazano, jeśliś godny i bez grzechu przed Bogiem, aleć się doświadczyć, jako mówi Apostoł kazano. Nie nalazłeś w sobie złej woli do grzechu, jużeś doświadczony i przystępuj w imię Pańskie, już cię Ciało Chrystusowe i łaska, którą w Nim bierzesz, oczyści! (ks. Piotr Skarga).
  • Ależ ja niegodnym jestem często komunikować – tylko czasem w święto. Mylisz się, jeżeli uczczenie Najśw. Sakramentu nie na czystości duszy, ale w przewłoce czasu zasługę kładziesz. Nie wiesz, iż i jeden raz niegodnie przystąpić, potępienie przynosi, a godnie i często przystępując zbawienia sobie nabywasz? (św. Jan Chryzostom). […]
  • Ależ do godnej a częstej Komunii św. potrzeba wielkiej świątobliwości. Jeżeli rozumiesz świątobliwość równą świątobliwości Tego, którego przyjmujesz – tedy ani Najśw. Maryja Panna nie była godna komunikować. Jeśli rozumiesz czystość serca wolną od najmniejszego błędu – tedy i aniołowie, i pierwsi chrześcijanie, i nawet wielcy święci mieli swe wady. Istotne usposobienie konieczne jest nie poczuwać się świadomie do ciężkiego grzechu, a potem w miarę lepszego usposobienia, czystości serca i przygotowania lepsza i użyteczniejsza będzie Komunia św. Jeśli masz grzechy, wady, pokusy cię trapią, toż właśnie prosi cię Pan Jezus, abyś się do Niego uciekał, a On cię uleczy.
  • Mam grzechy powszednie. Nie czynią nigdy Komunii świętokradzkiej, jeżeli niedobrowolne, a choć dobrowolne ze słabości popełnione, tak wcale nie przeszkadzają skutkom Komunii św. Właśnie jako w ogniu się spalą – a właśnie Komunia św., jak naucza Sobór Trydencki, Antidotum quo liberemur a culpis quotidianis et a peccatis mortalibus praeservemur.
  • Ależ dawniej byłem grzesznikiem. Czyż nie wiesz, że im kto bardziej chory, tym więcej potrzebuje lekarza i lekarstwa (św. Alfons). Kto przestaje grzeszyć, niech nie przestaje używać Ciała Pańskiego (św. Hilary).
  • Nie czuję w sobie pobożności. Uczuciowa pobożność ta nie konieczna – prawdziwa pobożność na woli polega, zawsze i wiernie trwać przy Bogu. Zimno ci, więc idź do ognia się rozgrzać. Choć nieraz ozięble, a jednak dufając miłosierdziu Boskiemu, niech z nadzieją przystępuje (św. Bernard). Nie czujem, kiedy nas dobra potrawa tuczy i posila, a przecież tuczy i posila (ks. Piotr Skarga).
  • Ale jestem oschły – nie czuję pragnienia – boję się jakoby poufałości. Oschłość czasem doświadczenie – czasem z naszej winy – więc obżałować, a iść się rozgrzać. W rzeczach niewielkich można się przyzwyczaić i znudzić – ale w rzeczach Bożych im więcej się ich używa, tym większe pragnienia.
  • Samarytanka z początku wzięła Jezusa za zwyczajnego człowieka, potem nazwała Go Mistrzem, Prorokiem i Mesjaszem. Zwyczaj dobry jest bardzo pożądany. Toć i modlić…
  • [Na marginesie: Nie odnoszę korzyści! Jeśli z braku przygotowania – to się popraw, jeśli ukryte skutki, to dziękuj Bogu… Zboże rośnie powoli, nie widać… I ten skutek już nad wszystko, że nie popełniasz grzechów ciężkich… Albo gdy przypadkiem upadniesz, zaraz powstajesz!]

O Jezu, kocham Cię! Przyjdź do mnie, pragnę Cię przyjąć i z Tobą być zawsze zjednoczonym. Amen.

___________________________________________________________________
NOTA O KONFERENCJACH:
Konferencje zostały przepisane z rękopisu przez ks. Kazimierza Piwowarczyka CM w roku 2006. Zostały zachowane w oryginalnym kształcie z bardzo nielicznymi poprawkami. Jedynie sigla biblijne zostały poprawione – czyli zapisane na sposób współczesny. Również podkreślenia pochodzą od niżej podpisanego. ks. B. Markowski CM