Ks. Mieczysław Kozłowski CM – biogram

Dnia 17 marca 2021 r. w szpitalu w Zakopanem odszedł do domu w wieku 72 lat, 53 lat powołania, 45 lat kapłaństwa śp. Ks. Mieczysław Kozłowski CM.

Urodził się 19 czerwca 1948 r. w Żaganiu w rodzinie pracownika Polskich Kolei Państwowych Andrzeja i Zofii z d. Dolniak. Miał jednego starszego brata Janusza. Duszpasterzami rodzinnej parafii byli wówczas misjonarze św. Wincentego a Paulo, którzy niewątpliwie odegrali rolę w późniejszym jego wyborze drogi życiowej. W kościele parafialnym pw. Wniebowzięcia NMP otrzymał chrzest święty (1948), przystąpił do I Komunii Świętej (1954), otrzymał bierzmowanie (1959). Naukę rozpoczął w szkole podstawowej w Żaganiu (1955).

W 1960 r. rodzina państwa Kozłowskich przeprowadziła się do Gniezna co związane było z przydziałem służbowym ojca. Tamże ukończył szkołę podstawową (1962), naukę kontynuował w 3-letniej Zasadniczej Szkole Zawodowej (specjalizacja zawodowa murarz-tynkarz), a w latach 1965-1968 w Technikum Budowlanym w Poznaniu (wydział budownictwa ogólnego).

Po maturze wstąpił do seminarium internum Zgromadzenia Księży Misjonarzy w Krakowie – jak to napisał w swoim życiorysie: kierując się dobrymi intencjami służenia Bogu i bliźnim, w myśl św. Wincentego a Paulo. Dzień powołania i rozpoczęcia 2-letniego nowicjatu to 11 października 1968 r. Jego rocznik liczył 17 kandydatów do kapłaństwa, z których święcenia prezbiteratu otrzymało 8 kandydatów (w tym jeden studiujący w Rzymie).

W październiku 1969 r. rozpoczął sześcioletnie studia filozoficzno-teologiczne w Instytucie Teologicznym Księży Misjonarzy w Krakowie. Był to ostatni rocznik, który został dopuszczony w 1972 r. do tonsury, symbolizującej oddanie się Bogu (reforma papieża Pawła VI zniosła ją właśnie w tym roku). Śluby święte złożył 8 grudnia 1973 r. a studia wyższe ukończył w 1975 r. uzyskując tytuł magistra teologii na podstawie pracy pt. Wpływ środowiska rodzinnego i grup rówieśniczych pozaszkolnych na kształtowanie się charakteru młodzieży dorastającej, napisanej pod kierunkiem ks. dra Gerarda Dogiela CM, ówczesnego rektora i superiora na Stradomiu. Instytut już wówczas był związany współpracą z Papieskim Wydziałem Teologicznym w Krakowie (od 1973 r.), co umożliwiło studentom Instytutu uzyskiwanie tytułu magistra.

Święcenia kapłańskie otrzymał dnia 31 maja 1975 r. w Krakowie na Stradomiu z rąk ks. bpa Albina Małysiaka CM, biskupa pomocniczego archidiecezji krakowskiej. Decyzją ówczesnego wizytatora ks. dra Tadeusza Gocłowskiego CM został skierowany do pracy duszpasterskiej jako katecheta w 26-tysięcznej parafii NMP z Lourdes w Krakowie (1975-1980). Szacowano, że na niedzielne Msze św. uczęszczało wówczas ok. 13 tys. wiernych. Wspólnota domu przy tej parafii liczyła 11 księży i 2 braci.

Przez kolejne osiem lat duszpasterzował w parafii NMP Królowej Polski w Słubicach (wikariusz i katecheta 1980-1982) oraz parafii Świętego Krzyża w Warszawie (katecheta i duszpasterz akademicki 1982-1988).

W latach 1988-1991 powierzono mu funkcję dyrektora kleryków Wyższego Seminarium Duchownego Księży Misjonarzy w Krakowie na Stradomiu (liczyło ono ok. 70 alumnów). Przy kościele seminaryjnym pw. Nawrócenia św. Pawła założył Apostolat Maryjny.

Od 1991 r. rozpoczęła się jego niemal 30-letnia posługa proboszcza czterech parafii oraz superiora domów Zgromadzenia. Zaczął od niewielkiej 6-tysięcznej parafii św. Anny we Wrocławiu na Oporowie (1991-1993). Jego doświadczenie i umiejętność organizowania pracy duszpasterskiej sprawiły, że już po dwóch latach otrzymał nowe zadanie proboszcza i superiora w parafii Świętego Krzyża w Warszawie (1993-2002). Wspólnota duszpasterzy liczyła wówczas 18 księży, prowadzących rozległą działalność w centrum Warszawy – jak podkreślał ks. Kozłowski samych mieszkańców na terenie parafii zdominowanej przez instytucje nie było zbyt wielu, ale świątynia gromadziła tysiące wiernych na nabożeństwach i wieku imprezach religijnych. (opis ich znajduje się w kolejno wydawanych pod jego redakcją „Rocznikach Parafii św. Krzyża”). Poświęcił tej pracy 9 lat życia (czyli trzy pełne 3-letnie kadencje przewidziane prawem Zgromadzenia), pełnił funkcję przewodniczącego Redakcji Mszy Świętej Radiowej, wicedziekana dekanatu świętokrzyskiego. Podjął starania o nadanie tej świątyni tytułu bazyliki mniejszej, uwieńczone dekretem papieża Jana Pawła II z 21 stycznia 2002. Kościół świętokrzyski przeżywał 300-lecie poświęcenia dolnego kościoła (1696-1996). Po zakończeniu trzeciej kadencji superiora ks. Kozłowski otrzymał roczny urlop (2002-2003). Poświęcił ten czas na kilkumiesięczny kurs językowy w Rzymie, a po powrocie włączył się na kilka miesięcy w życie wspólnoty Domu Grodkowskiego (diecezja opolska).

W lecie 2003 r. podjął zadanie proboszcza parafii Matki Bożej Niepokalanej Objawiającej Cudowny Medalik na Olczy w Zakopanem, superiora niewielkiej wspólnoty domu i blisko 2-tysięcznej parafii. Dom rekolekcyjno-wypoczynkowego przyjmował wielu konfratrów na rekolekcje i czas wypoczynku, zaś na Olczę przybywało tysiące gości i pielgrzymów, dla których trzeba było także zapewnić odpowiednią opiekę duchową. Zyskał szczególne uznanie miejscowego duchowieństwa pełniąc funkcję wicedziekana dekanatu zakopiańskiego, został radcą Polskiej Prowincji (2009-2012) oraz członkiem Komisji Ekonomicznej. Podjął starania o oficjalne podniesienie świątyni olczańskiej do godności sanktuarium (bo potocznie się od powstania świątyni w 1988 r. tak określano to miejsce). W roku 2008 ks. kard. Stanisław Dziwisz, metropolita krakowski, wydał dekret ustanawiający nowe sanktuarium w archidiecezji krakowskiej. Trudno wyliczyć wszystkie zasługi dla rozwoju duchowego parafian, przybywających pielgrzymów, a także troski o stan materialny świątyni. Jednak lata mijają nieubłaganie i po kolejnych trzech kadencjach musiał również przekazać urzędy w Zakopanem swemu następcy.

W 2012 r. ks. Mieczysław Kozłowski włączył się w życie wspólnoty domu przy 15-tysięcznej parafii św. Wincentego a Paulo w Bydgoszczy (jako duszpasterz i ekonom). W rok później podejmie po raz kolejny posługę proboszcza parafii i superiora miejscowej 16-osobowej wspólnoty. Świątynia bydgoska jest także od 1997 r. bazyliką mniejszą. Wśród licznych dzieł na uwagę zasługiwała działalność kuchni dla ubogich, a w sercu ks. Mieczysława rodziła się myśl, aby powstało większe dzieło wincentyńskiej opieki nad ubogimi Bydgoszczy. Tu także był wybrany wicedziekanem dla dekanatu Bydgoszcz-Śródmieście.

W roku 2019 po zakończeniu drugiej kadencji superiora wspólnoty w Bydgoszczy ks. Kozłowski podjął obowiązki duszpasterskie w Zakopanem na Olczy. Przypadło to na trudne miesiące pandemii. W październiku 2020 r. dziękował Bogu i bliźnim za 45-lat kapłańskiej posługi (1975-2020). Dane mu było duszpasterzować jeszcze przez ponad 1,5 roku, aż do chwili wypadku w domu olczańskim. Odniesione obrażenia przyczyniły się do jego śmierci w zakopiańskim szpitalu dnia 17 marca 2021 r.

Jako miejsce wiecznego spoczynku wybrał cmentarz olczański z pięknym widokiem na Tatry. W kaplicy cmentarnej podczas swojego proboszczowania umieścił figurę Niepokalanej od Cudownego Medalika.

opr. Stanisław Rospond CM

Spotkanie międzynarodowe braci online

Od jakiegoś czasu, pracowaliśmy nad tożsamością i powołaniem brata w Zgromadzeniu Misji i potrzebę dalszego przedstawiania go jako skarbu nie tylko w Zgromadzeniu Misji ale także dla Kościoła. W świetle tego chcemy wzmocnić więzi naszej wspólnoty i wspólnie rozważać promocję powołania brata w Zgromadzeniu Misji. Z tego powodu odbyło się spotkanie internetowe braci z całego świata w dniu 21 stycznia 2021 r w którym uczestniczyło 49 uczestników.

Spotkanie odbyło się w następujący sposób: prezentacja spotkania które rozpoczął br. Hugo następnie słowo powitalne dla braci wygłosił ojciec Generał Tomaž Mavrič, następnie w grupach językowych dialog na temat przesłanego kwestionariusza, następnie przedstawienie krótkie sprawozdanie z pracy grup a na zakończenie spotkania wszyscy wspólnie pomodliliśmy się każdy we własnym języku “Nadziejo Izraela”.

Bonum Propositum i obłóczyny

“Sutanna nie jest ubiorem w szeregu innych strojów, ale jest wyznaniem wiary przed ludźmi, jest odważnym świadectwem danym Chrystusowi, jest przyznaniem się do Kościoła”. Te słowa Prymasa Tysiąclecia Sługi Bożego Stefana Kardynała Wyszyńskiego wprowadzają nas w Eucharystię, kiedy to sześciu alumnów naszego Seminarium złożyło Bonum Propositum – Dobre Przyrzeczenie o wytrwanie w Zgromadzeniu Misji i przywdziało strój duchowny – sutannę, na mszy św. 27 września w uroczystość św. Wincentego a Paulo której przewodniczył ks. Wizytator Kryspin Banko CM oraz księża przybyli na tą uroczystość.

Wincenty często powtarzał, że należy kochać Boga i że musi się to urzeczywistniać w trudzie rąk i w pocie czoła. Dodawał ponadto: Nasze serce musi należeć do Boga, nasza wola ma być Jego wolą i cały nasz czas musimy przeznaczać na Jego służbę. Miał jednak świadomość, że w każdym naszym działaniu inicjatywa należy do Boga i dlatego mawiał: Bóg jest miłością i jedyną drogą do Niego jest droga miłości. Ręki Bożej nie można do niczego przymuszać. Cytując zdanie św. Franciszka Salezego: Nie mógłbym iść do Boga, gdyby Bóg nie przyszedł do mnie, wyjaśniał: Serce prawdziwie zapalone miłością wie na czym polega miłość ku Bogu; wie, że nie mogłoby otwierać się na Boga, gdyby Bóg nie wychodził mu na spotkanie i nie pociągał go swoją łaską. W tej dziedzinie niczego nie można osiągnąć własnymi siłami ani ludzkimi zabiegami. Kiedy Bóg chce pociągnąć człowieka czyni to z łagodnością i czułością bez żadnego przymusu. Dobrze wiedział, że do świętości prowadzi długa droga i mówił: Doskonałości nie można osiągnąć natychmiast. Zdobywa się ją powoli, krok za krokiem. Wymaga to cierpliwości. Prowadzi do niej długa droga, którą pokonuje się małymi krokami.

Profanacja figury Chrystusa

Profanacja figury Chrystusa przed kościołem św. Krzyża na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie napełniła bólem parafian i mieszkańców stolicy. Swoje oburzenie za ten niewytłumaczalny akt wyrażają również księża ze Zgromadzenia Księży Misjonarzy posługujący od czterech wieków w tamtejszej świątyni. W tym trudnym dla nas wszystkich doświadczeniu, modlimy się o nawrócenie sumień i serc. “SURSUM CORDA”

W imieniu Zgromadzenia Księży Misjonarzy św. Wincentego a Paulo Ks. Kryspin Banko CM, Wizytator

Posługi lektoratu i akolitatu na Stradomiu

W I Niedzielę Wielkiego Postu na mszy św. której przewodniczył Wizytator Polskiej Prowincji ks. Kryspin Banko CM, udzielił posług lektoratu i akolitatu klerykom z roku III i IV. Lektor musi mieć odpowiednie przygotowanie. Czyta Słowo Boże i przygotowuje innych do pełnienia tej funkcji. Poza mszą świętą może, w imieniu Kościoła: przewodniczyć nabożeństwom (np. różaniec, gorzkie żale, majowe, czerwcowe, itp.), i błogosławić pokarmy w Wielką Sobotę. Posługę akolitatu, czasie tego obrzędu na znak dopuszczenia do służby Eucharystii kandydat otrzymuje z rąk celebransa patenę z chlebem albo kielich z winem. Ustanowieniu towarzyszy modlitwa, a także pouczenie Przyjmij naczynie z chlebem do sprawowania Eucharystii i tak postępuj, abyś mógł godnie służyć Kościołowi przy stole Pańskim. Akolita może udzielać Komunii Świętej w czasie mszy lub poza nią, oraz zanosić ją do chorych.

Męczennicy Polscy okresu II wojny światowej

Wśród naszych Błogosławionych, w Polskiej prowincji ma zaszczyt mieć Męczenników Nazizmu Józefa Florko CM (1915–1945) i 10 współbraci męczenników. Jeśli nawet cud nie jest konieczny do beatyfikacji, musimy jednak wezwać do modlitwy, ponieważ otrzymanie łask za ich wstawiennictwem ukaże ich „sławę świętości i męczeństwa”.

Kiedy następuje uzdrowienie lub niezwykłe i niewytłumaczalne wydarzenie, które zbiega się dokładnie z modlitwą i wezwaniem do Świętego, Czcigodnego lub Sługi Bożego, to Kościół uważa to za znak Boga.

Najbardziej odpowiednim słowem jest tekst z Ewangelii: cuda są „znakami”. Procedura przewidziana przez Kościół w celu beatyfikacji i kanonizacji wymaga właśnie tego „znaku Boga”. Do beatyfikacji męczenników wymagana jest „sława męczeństwa” (tj. wiedza, pobożność, modlitwa), a nie „cud”. Jednak do kanonizacji również dla męczenników wymagany jest „cud”.

Dla Sług i Służebnic Bożych, którzy nie ponieśli męczeństwa, beatyfikacja wymaga nie tylko dekretu o ich heroicznych cnotach, ale także cudu. Podobnie, do kanonizacji, wymagany jest kolejny cud, który miał miejsce po beatyfikacji.

Proszę was wszystkich, aby zachęcić współbraci, siostry, świeckich z naszych Stowarzyszeń i wszystkich wiernych powierzonych naszej trosce, naszych krewnych i znajomych, do wzmożenia modlitwy w intencji naszych męczenników i Sług Bożych. Uzdrowienia i niezwykłe łaski z pewnością zdarzą się dzięki naszej wierze i za ich wstawiennictwem. Ale potrzebna jest pełna dokumentacja tego, co się wydarzyło (choroba, uzdrowienie, sposoby i czas). Więcej…

Modlitwa o beatyfikację Męczenników Polskich okresu II wojny światowej

Panie Boże, nasz najlepszy Ojcze, Ty w każdym czasie ukazujesz swoją miłość ojcowską, a w świecie rozdartym przez walki i niezgodę czynisz człowieka gotowym do pojednania. Męczennicy za wiarę, wynoszeni do chwały ołtarzy, są znakiem zwycięstwa dobra nad złem, przebaczenia nad terrorem i przemocą. Ciebie Boże Ojcze, prosimy, aby prace, jakie podejmujemy w nowym procesie beatyfikacyjnym Polskich Męczenników, zostały pobłogosławione – i Twoją mocą, i Twoją miłością. Niech męczeńska śmierć naszych rodaków w nieludzkim czasie, na ziemi, która stała się także nieludzka za sprawą nienawiści, była znakiem pojednania, a dla nas rękojmią Twojego, Ojcze, miłosierdzia.

Prosimy Cię zatem, abyś umocnił nas w wiernej służbie Tobie, chwała zaś Męczenników, myślimy nade wszystko o tak bliskim nam N.N., Twoim sługach, którą potwierdzi Chrystusowy Namiestnik, niech oznacza dla nas dar czasu, który na nowo czynisz swoim, a dzięki miłości czynisz także naszą ziemię przestrzenią swojej nowej z nami i dla nas obecności. Niech to sprawi Chrystus, który jest koroną świętych, i Pani nasza, Królowa Męczenników. Polecamy to Tobie, Dobry Ojcze, przez Chrystusa, Pana naszego. Amen.

Ojcze nasz … Zdrowaś Maryjo … Chwała Ojcu …

Nawrócenie św. Pawła – w rocznicą założenia Zgromadzenia Księży Misjonarzy

W uroczystość patronalną naszej świątyni jak i w rocznicą założenia Zgromadzenia Księży Misjonarzy, w dniu 25 stycznia obchodziliśmy dzień odpustu w naszym Kościele Seminaryjnym na Stradomiu. Wieczorne uroczystości rozpoczeły się nieszporami o godz. 17.30, po których ks. bp Damian Muskus przewodniczył koncelebrowanej Eucharystii.

Św. Wincenty a Paulo wspomina po latach ja doszło do pierwszego kazania misyjnego oraz jakie były początki Zgromadzenia Misji “W dniu święta Nawrócenia św. Pawła, 25 stycznia 1617 r. pani Małgorzata de Gondi poprosiła mnie, abym w kościele w Folleville zachęcił wiernych do odprawienia spowiedzi generalnej z całego życia. Chętnie to uczyniłem. Przedstawiłem korzyści płynące z odprawienia spowiedzi generalnej. Pouczyłem też, jak ją dobrze odprawić i jak przygotować się do przyjęcia sakramentów. Bóg przyjął łaskawie zaufanie i dobrą wiarę pani de Gondi i pobłogosławił moim słowom. Ci wszyscy dobrzy ludzie, poruszeni przez Boga, przychodzili, aby się godnie wyspowiadać. Zasiadłem w konfesionale. Napływ penitentów był tak wielki, że nawet z pomocą innego kapłana nie mogliśmy podołać zadaniu. Pani de Gondi poprosiła księży jezuitów z Amienis, aby pospieszyli na z pomocą. Potem odwiedzaliśmy inne wioski w posiadłościach należących do rodziny de Gondi i czyniliśmy to samo co w Folleville. Bóg wszędzie błogosławił. Bardzo wielu wiernych korzystało z naszej posługi. Takie było pierwsze kazanie misyjne w dniu Nawrócenia św. Pawła. Z Pewnością jego owoce były w planach Bożych”. Doświadczenia z Folleville było dla niego prawdziwym objawieniem. Można powiedzieć, że po wcześniejszym “nawróceniu” teraz doszczegł swoje prawdziwe powołanie. Zrozumiał, że nie przy wielkich tego świata było jego miejsce. Po latach swoim współbraciom stawiał pytanie: “Kto założył to Zgromadzenie? Kto nas powołał do głoszenia misji, do formacji w seminariach, do prowadzenia rekolekcji i konferencji Wtorkowych? Czy myślicie, że to byłem ja? Nic podobnego. Nigdy o tym nie myślałem i nie miałem żadnych planów w tym względzie. Któż więc jest autorem tego dzieła? To Bóg w swojej dobroci i Jego ojcowska Opatrzność. My byliśmy tylko wyrobnikami i biednymi nieukami. Również teraz, nie ma wśród nas ludzi szlachetnie urodzonych, obdarzonych władzą lub wykształceniem, zdolnych do jakiegokolwiek dobrego dzieła” Wincenty nie doświadczał wizji lub wewnętrznych impulsów. Miał tylko świadomość zapotrzebowania na głoszenie Ewangelii w parafiach wiejskich. Po latach mówił misjonarzom: “O Zbawicielu! Czy jest jeszcze prawdziwa religijność? Zachowała się zapewne wśród biednego ludu, który w swej prostocie trwa w prawdziwej wierze, bez dociekania jej uzasadnień.”

Dla nas jest on święty – o ks. Szczepaniku

Ukazał się krótki film o misjonarzu ks. Stanisławie Szczepaniku CM  który w sierpniu 2019 r. w Portoryko tragicznie zginął. Gdy jechał rowerem na poranną Mszę św. został zaatakowany i pobity. W ciężkim stanie trafił do szpitala, gdzie zmarł następnego dnia. Wyniki sekcji zwłok wykazały, że został zamordowany. 

Ks. Stanisław urodził się 4 lutego 1956 r. w Smarżowej (diec. tarnowska). W 1981 r. został przyjęty do Zgromadzenia Księży Misjonarzy. Ślubu święte złożył 8 grudnia 1983 r. Święcenia kapłańskie otrzymał dnia 25 maja 1985 r. w kościele seminaryjnym na Stradomiu w Krakowie z rąk ks. bpa Kazimierza Górnego, biskupa pomocniczego archidiecezji krakowskiej. Po roku pracy duszpasterskiej w Polsce (Witoszyn, Grodków), w 1986 r. wyjechał na misje do Zairu (obecnie Kongo), gdzie pracował do 2000 r. W latach 2000-2004 podejmował pracę misyjną na Haiti, w latach 2004-2008 na Dominikanie. W latach 2008-2011 pełnił funkcję Dyrektora Sióstr Miłosierdzia w Portoryko. Przez kolejne dwa lata pracował w Polsce: 2011-2012 w duszpasterstwie parafialnym w parafii pw. Świętej Rodziny w Tarnowie; 2012-2103 pełnił posługę Ojca duchownego w seminarium misjonarskim w Krakowie na Stradomiu. W roku 2013 ponownie podjął pracę misyjną na Dominikanie, a następnie w Portoryko. Ludzie wspominają go jako oddanego ludziom kapłana, niestrudzonego spowiednika i kierownika duchowego. Był też wielkim promotorem kultu Bożego Miłosierdzia.

List na Adwent Ojca Generała

Najdrożsi Bracia i Siostry w św. Wincentym! Niech łaska i pokój Jezusa zawsze będą z nami!
Dla każdego z nas życie jest pielgrzymką. Jesteśmy w ciągłym ruchu. Ta pielgrzymka nie tyle polega na fizycznym przemieszczaniu się z jednego miejsca do drugiego, co na „przemieszczaniu wewnętrznym” dotyczącym naszych myśli, refleksji, wrażeń zmysłowych i modlitwy.

Kościół ofiarowuje nam w ciągu roku uprzywilejowane momenty, które są jak postój w podróży, by pomóc nam głębiej zrozumieć, czym jest pielgrzymka naszego życia i by pomóc nam znaleźć sens każdego dnia, a nawet każdej minuty składającej się na tę drogę. Uczymy się być coraz bardziej uważnymi na codzienne wydarzenia, spotykanych ludzi, pojawiające się myśli i uczucia oraz otaczającą nas przyrodę: drzewa, kwiaty, rzeki, góry, zwierzęta, słońce, księżyc, itd. Naszą uwagą i troską obejmujemy stopniowo całą ludzkość i wszechświat.

Jednym z tych szczególnych momentów jest Adwent. W tym uprzywilejowanym okresie roku, kontynuujemy refleksję nad elementami, które kształtowały duchowość wincentyńską i sprawiły, że św. Wincenty a Paulo stał się mistykiem Miłosierdzia. Poza elementami, które rozważaliśmy w ciągu ostatnich trzech lat, kolejnym fundamentem duchowości wincentyńskiej jest Opatrzność Boża.

Oto zwroty mogące wyrazić, czym jest w istocie Opatrzność Boża: „kierunek, jaki Jezus pragnie nadać memu życiu”, „zamysły Jezusa wobec mego życia”, „recepta Jezusa na życie pełne sensu”.

Opatrzność Boża może przenikać nasze jestestwo, umysł i serce pod jednym warunkiem, a jest nim zaufanie: zaufanie „kierunkowi, jaki Jezus pragnie nadać memu życiu”, „zamysłom Jezusa wobec mego życia”, „recepcie Jezusa na życie pełne sensu”. Oddajemy się w ręce Jezusa, ufając, że kierunek, jaki pragnie nadać naszemu życiu, jest najlepszy z możliwych, że Jego zamysły wobec naszego życia są najlepszymi zamysłami, a Jego recepta jest najlepszą receptą na życie pełne sensu.

Opatrzność Boża będzie miała wpływ na nasze życie w zależności od głębi naszego zaufania pokładanego w Jezusie. Im większe będzie nasze zaufanie do Jezusa, tym bardziej pozwolimy Opatrzności Bożej dokonywać cudów w naszym życiu. Im bardziej oddamy się w ręce Jezusa, tym bardziej będziemy zdolni dostrzec, że Jezus przemawia do nas przez codzienne wydarzenia, spotkania i miejsca. Im większe zaufanie będziemy mieć do zamysłów Jezusa wobec nas – nawet jeżeli to, co się dzieje jest niezrozumiałe, a nawet bardzo bolesne – tym bardziej będziemy polegać na Opatrzności Bożej. Nasze oddanie się w ręce Jezusa i pokładanie w Nim pełnej ufności pozwala Opatrzności Bożej działać w nas we wszystkich okolicznościach życia.

Gdy we wszystkich sytuacjach powierzamy się rękom Jezusa, wówczas zmienia się nasze spojrzenie. Nie będziemy oceniać życiowych wydarzeń jako dobre lub złe, ale będziemy na nie patrzeć przez pryzmat osoby Jezusa, całkowicie Mu ufając, i przyznamy, że te wydarzenia miały miejsce we „właściwym czasie”. Tak dokonany wybór sprawi, że z naszego słownictwa znikną dwa terminy: „przeznaczenie” i „przypadek”. Zdamy sobie sprawę, że nie są one zgodne z naszym sposobem pojmowania Ewangelii i Jezusa.

Całkowite powierzenie się w ręce Jezusa, całkowite zaufanie do zamysłów Jezusa i całkowite zaufanie do Opatrzności Bożej pomagają nam odkrywać albo odkryć na nowo piękno każdego wydarzenia, jego stronę pozytywną i jego sens. Staje to w sprzeczności z patrzeniem na wydarzenia jedynie ludzkimi oczami, w sposób intelektualny i przez pryzmat uczuć. W takim przypadku, przekonanie, że wszystko jest dziełem przeznaczenia i przypadku podkreśla negatywną stronę oraz przysłania piękno, stronę pozytywną i sens wszystkiego, co nas dotyka i kształtuje.

Zaufanie do Opatrzności Bożej zostało cudownie wyrażone w pięknej modlitwie napisanej przez bł. Karola de Foucauld po jego głębokim, osobistym nawróceniu, które poprowadziło go na nieoczekiwane ścieżki, na których mógł polegać jedynie na Bogu. Modlitwa ta, często nazywana „modlitwą zawierzenia”, wyraża jego głębokie pragnienie oddania się w ręce Ojca, tak jak uczynił to Jezus, i stania się Jego narzędziem, z którym będzie On mógł zrobić, co zechce. Autor modlitwy jest gotowy na wszystko, przyjmuje wszystko i powierza swego ducha w ręce Ojca, bez zastrzeżeń i z nieskończoną ufnością:

Mój Ojcze,
powierzam się Tobie,
uczyń ze mną, co zechcesz.
Cokolwiek uczynisz ze mną, dziękuję Ci.
Jestem gotów na wszystko, przyjmuję wszystko, aby Twoja wola spełniała się we mnie, i we wszystkich Twoich stworzeniach.
Nie pragnę nic więcej, mój Boże.
W Twoje ręce powierzam ducha mego, z całą miłością mego serca.
Kocham Cię i miłość przynagla mnie, by oddać się całkowicie w Twoje ręce, z nieskończoną ufnością,
bo Ty jesteś moim Ojcem.

Trzysta lat wcześniej, Opatrzność Boża stała się jednym z filarów duchowości św. Wincentego a Paulo. Gdy przeglądamy jego listy i konferencje, uderza nas to, jak często mówi w nich o Opatrzności Bożej. Opatrzność Boża była jednym z kluczowych czynników kształtujących św. Wincentego, by uczynić z niego człowieka, świętego, jakiego znamy. Jego droga nawrócenia – od Wincentego z dzieciństwa, młodości i pierwszych lat kapłaństwa do Wincentego, który przyjął Opatrzność Bożą i którego nazywamy świętym – nie była łatwa.

Św. Wincenty miał swoje własne plany i wyobrażenie o roli kapłana, własne ambicje i egoistyczne cele. Jednakże wyrzekł się swojej woli, postawił Jezusa na pierwszym miejscu, całkowicie zaufał Jego planom, a nie własnym oraz „wyśpiewywał” często i na różne sposoby to, co moglibyśmy nazwać „Hymnem na cześć Opatrzności Bożej”. Ta radykalna zmiana sama w sobie była cudem. Św. Wincenty całkowicie ufając Opatrzności Bożej, sam stał się „opatrznością” dla innych, dla Ubogich. Był to punkt kulminacyjny mistycznego zjednoczenia, nie abstrakcyjnego zjednoczenia mistycznego, ale zjednoczenia mistycznego, które sprowokowało w nim odpowiedź uczuciową i czynną.

Chciałbym Wam zaproponować do rozważenia fragment „Hymnu na cześć Opatrzności Bożej” skomponowanego przez św. Wincentego, będącego owocem jego refleksji nad życiowymi doświadczeniami:

„Ileż wielkich skarbów jest ukrytych w świętej Opatrzności (…) I jak wielką cześć oddają naszemu Panu ci, którzy idą za nią, a nie wyprzedzają jej!”
„(…) zawierzmy to Bożej Opatrzności. Ona potrafi dobrze zadbać o to, czego nam potrzeba”.
„Kiedy bowiem przebiegam w pamięci wszystkie najważniejsze sprawy, które zaistniały w tym Zgromadzeniu, to wydaje mi się, i jest to bardzo wymowne, że gdyby były załatwione wcześniej niż faktycznie były, nie byłyby załatwione dobrze. Mówię to o wszystkich sprawach, nie czyniąc wyjątku nawet dla jednej. I dlatego mam szczególne nabożeństwo do postępowania krok w krok za godną uwielbienia Opatrznością Bożą. Jedyną pociechą, jaką mam, jest jak mi się wydaje ta, że sam nasz Pan zajmował się i zajmuje nieustannie sprawami tego maluczkiego Zgromadzenia”.
„A tymczasem powierzmy to kierownictwu mądrej Opatrzności Boga. Bardzo dbam o to, żeby za nią podążać, a doświadczenie ukazało mi, że ona wszystko uczyniła w Zgromadzeniu i że nasze przezorne działania jej przeszkadzają”.
„Łaska ma swoje chwile. Zdajmy się na Bożą Opatrzność i uważajmy bardzo na to, by Jej nie uprzedzać. Jeśli naszemu Panu podoba się dawać mi jakąś pociechę w naszym powołaniu, to jest ona taka: wydaje mi się, jak sądzę, że staraliśmy się we wszystkich sprawach kroczyć za Boską Opatrznością i że próbowaliśmy stawiać naszą stopę jedynie w tym miejscu, które ona nam wskazała”.
„Myślę, że pociecha, jaką daje mi nasz Pan, bierze się stąd, że dzięki łasce Bożej zawsze staraliśmy się o to, by nie wyprzedzać, lecz kroczyć za Opatrznością, która umie tak mądrze prowadzić wszystkie sprawy do celu, jaki im nasz Pan wyznaczył”.
„Nie możemy sobie bardziej zapewnić szczęścia wiecznego jak tylko żyjąc i umierając w służbie Ubogim, w ramionach Opatrzności Bożej i poprzez rzeczywiste wyrzeczenie się siebie, by iść za Jezusem Chrystusem”.
„Poddajmy się Opatrzności Bożej. Ona zajmie się naszymi sprawami w swoim czasie i na swój sposób”.
„Ach księża! Wszyscy gorąco prośmy Boga o tego ducha dla całego Zgromadzenia, tego ducha, który poprowadzi nas wszędzie po to, żeby ktoś, kto zobaczy jednego lub dwu misjonarzy, mógł powiedzieć: «Oto ludzie apostolscy, którzy gotowi są udać się w cztery strony świata, by głosić słowo Boże». Prośmy Boga, by dał nam takie serce. Dzięki Jego łasce są wśród nas tacy, którzy mają takie serce i są gotowi wyruszyć bez wahania, a wszyscy oni są sługami Boga. O Zbawicielu! To coś wielkiego! Musimy wszyscy mieć takie serce, musimy mieć takie samo serce, oderwane od wszystkiego. Musimy mieć całkowitą ufność w Boże miłosierdzie, bez zastanawiania się, bez niepokojenia się, bez tracenia odwagi. «Czy w tamtym kraju będę miał tę rzecz? Czy będą na to środki?» O Zbawicielu! Bóg nas nigdy nie opuści! Ach księża, gdy usłyszymy o chwalebnej śmierci tych, którzy tam są, o Boże, kto nie zapragnie być na ich miejscu!? Kto nie chciałby umrzeć jak oni, być pewnym wiecznej nagrody?! O Zbawicielu! Czy jest coś, czego można bardziej pragnąć?! Nie bądźmy więc przywiązani do tego czy tamtego! Miejmy odwagę! Idźmy tam, gdzie Bóg nas wzywa! On będzie naszym aprowizatorem, o nic się nie martwmy. Niech więc Bóg będzie błogosławiony!”

Na początku tego Adwentu, niech natchnieniem będzie dla nas modlitwa zawierzenia bł. Karola de Foucauld. Nasz Założyciel św. Wincenty a Paulo i wszyscy pozostali błogosławieni i święci Rodziny Wincentyńskiej uosabiali absolutne zaufanie Jezusowi w swoim życiu oraz skomponowali w czasach i środowisku, w jakim żyli, „Hymn na cześć Opatrzności Bożej”. Obyśmy również skomponowali nasz własny „Hymn na cześć Opatrzności Bożej”.

Wasz Brat w św. Wincentym, Tomaž Mavrič, CM Przełożony Generalny

Korzystając z tej witryny, zgadzasz się zaakceptować naszą Politykę Prywatności i Politykę Cookies
Translate »