Bonum Propositum i obłóczyny

“Sutanna nie jest ubiorem w szeregu innych strojów, ale jest wyznaniem wiary przed ludźmi, jest odważnym świadectwem danym Chrystusowi, jest przyznaniem się do Kościoła”. Te słowa Prymasa Tysiąclecia Sługi Bożego Stefana Kardynała Wyszyńskiego wprowadzają nas w Eucharystię, kiedy to sześciu alumnów naszego Seminarium złożyło Bonum Propositum – Dobre Przyrzeczenie o wytrwanie w Zgromadzeniu Misji i przywdziało strój duchowny – sutannę, na mszy św. 27 września w uroczystość św. Wincentego a Paulo której przewodniczył ks. Wizytator Kryspin Banko CM oraz księża przybyli na tą uroczystość.

Wincenty często powtarzał, że należy kochać Boga i że musi się to urzeczywistniać w trudzie rąk i w pocie czoła. Dodawał ponadto: Nasze serce musi należeć do Boga, nasza wola ma być Jego wolą i cały nasz czas musimy przeznaczać na Jego służbę. Miał jednak świadomość, że w każdym naszym działaniu inicjatywa należy do Boga i dlatego mawiał: Bóg jest miłością i jedyną drogą do Niego jest droga miłości. Ręki Bożej nie można do niczego przymuszać. Cytując zdanie św. Franciszka Salezego: Nie mógłbym iść do Boga, gdyby Bóg nie przyszedł do mnie, wyjaśniał: Serce prawdziwie zapalone miłością wie na czym polega miłość ku Bogu; wie, że nie mogłoby otwierać się na Boga, gdyby Bóg nie wychodził mu na spotkanie i nie pociągał go swoją łaską. W tej dziedzinie niczego nie można osiągnąć własnymi siłami ani ludzkimi zabiegami. Kiedy Bóg chce pociągnąć człowieka czyni to z łagodnością i czułością bez żadnego przymusu. Dobrze wiedział, że do świętości prowadzi długa droga i mówił: Doskonałości nie można osiągnąć natychmiast. Zdobywa się ją powoli, krok za krokiem. Wymaga to cierpliwości. Prowadzi do niej długa droga, którą pokonuje się małymi krokami.

Profanacja figury Chrystusa

Profanacja figury Chrystusa przed kościołem św. Krzyża na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie napełniła bólem parafian i mieszkańców stolicy. Swoje oburzenie za ten niewytłumaczalny akt wyrażają również księża ze Zgromadzenia Księży Misjonarzy posługujący od czterech wieków w tamtejszej świątyni. W tym trudnym dla nas wszystkich doświadczeniu, modlimy się o nawrócenie sumień i serc. “SURSUM CORDA”

W imieniu Zgromadzenia Księży Misjonarzy św. Wincentego a Paulo Ks. Kryspin Banko CM, Wizytator

Posługi lektoratu i akolitatu na Stradomiu

W I Niedzielę Wielkiego Postu na mszy św. której przewodniczył Wizytator Polskiej Prowincji ks. Kryspin Banko CM, udzielił posług lektoratu i akolitatu klerykom z roku III i IV. Lektor musi mieć odpowiednie przygotowanie. Czyta Słowo Boże i przygotowuje innych do pełnienia tej funkcji. Poza mszą świętą może, w imieniu Kościoła: przewodniczyć nabożeństwom (np. różaniec, gorzkie żale, majowe, czerwcowe, itp.), i błogosławić pokarmy w Wielką Sobotę. Posługę akolitatu, czasie tego obrzędu na znak dopuszczenia do służby Eucharystii kandydat otrzymuje z rąk celebransa patenę z chlebem albo kielich z winem. Ustanowieniu towarzyszy modlitwa, a także pouczenie Przyjmij naczynie z chlebem do sprawowania Eucharystii i tak postępuj, abyś mógł godnie służyć Kościołowi przy stole Pańskim. Akolita może udzielać Komunii Świętej w czasie mszy lub poza nią, oraz zanosić ją do chorych.

Męczennicy Polscy okresu II wojny światowej

Wśród naszych Błogosławionych, w Polskiej prowincji ma zaszczyt mieć Męczenników Nazizmu Józefa Florko CM (1915–1945) i 10 współbraci męczenników. Jeśli nawet cud nie jest konieczny do beatyfikacji, musimy jednak wezwać do modlitwy, ponieważ otrzymanie łask za ich wstawiennictwem ukaże ich „sławę świętości i męczeństwa”.

Kiedy następuje uzdrowienie lub niezwykłe i niewytłumaczalne wydarzenie, które zbiega się dokładnie z modlitwą i wezwaniem do Świętego, Czcigodnego lub Sługi Bożego, to Kościół uważa to za znak Boga.

Najbardziej odpowiednim słowem jest tekst z Ewangelii: cuda są „znakami”. Procedura przewidziana przez Kościół w celu beatyfikacji i kanonizacji wymaga właśnie tego „znaku Boga”. Do beatyfikacji męczenników wymagana jest „sława męczeństwa” (tj. wiedza, pobożność, modlitwa), a nie „cud”. Jednak do kanonizacji również dla męczenników wymagany jest „cud”.

Dla Sług i Służebnic Bożych, którzy nie ponieśli męczeństwa, beatyfikacja wymaga nie tylko dekretu o ich heroicznych cnotach, ale także cudu. Podobnie, do kanonizacji, wymagany jest kolejny cud, który miał miejsce po beatyfikacji.

Proszę was wszystkich, aby zachęcić współbraci, siostry, świeckich z naszych Stowarzyszeń i wszystkich wiernych powierzonych naszej trosce, naszych krewnych i znajomych, do wzmożenia modlitwy w intencji naszych męczenników i Sług Bożych. Uzdrowienia i niezwykłe łaski z pewnością zdarzą się dzięki naszej wierze i za ich wstawiennictwem. Ale potrzebna jest pełna dokumentacja tego, co się wydarzyło (choroba, uzdrowienie, sposoby i czas). Więcej…

Modlitwa o beatyfikację Męczenników Polskich okresu II wojny światowej

Panie Boże, nasz najlepszy Ojcze, Ty w każdym czasie ukazujesz swoją miłość ojcowską, a w świecie rozdartym przez walki i niezgodę czynisz człowieka gotowym do pojednania. Męczennicy za wiarę, wynoszeni do chwały ołtarzy, są znakiem zwycięstwa dobra nad złem, przebaczenia nad terrorem i przemocą. Ciebie Boże Ojcze, prosimy, aby prace, jakie podejmujemy w nowym procesie beatyfikacyjnym Polskich Męczenników, zostały pobłogosławione – i Twoją mocą, i Twoją miłością. Niech męczeńska śmierć naszych rodaków w nieludzkim czasie, na ziemi, która stała się także nieludzka za sprawą nienawiści, była znakiem pojednania, a dla nas rękojmią Twojego, Ojcze, miłosierdzia.

Prosimy Cię zatem, abyś umocnił nas w wiernej służbie Tobie, chwała zaś Męczenników, myślimy nade wszystko o tak bliskim nam N.N., Twoim sługach, którą potwierdzi Chrystusowy Namiestnik, niech oznacza dla nas dar czasu, który na nowo czynisz swoim, a dzięki miłości czynisz także naszą ziemię przestrzenią swojej nowej z nami i dla nas obecności. Niech to sprawi Chrystus, który jest koroną świętych, i Pani nasza, Królowa Męczenników. Polecamy to Tobie, Dobry Ojcze, przez Chrystusa, Pana naszego. Amen.

Ojcze nasz … Zdrowaś Maryjo … Chwała Ojcu …

Nawrócenie św. Pawła – w rocznicą założenia Zgromadzenia Księży Misjonarzy

W uroczystość patronalną naszej świątyni jak i w rocznicą założenia Zgromadzenia Księży Misjonarzy, w dniu 25 stycznia obchodziliśmy dzień odpustu w naszym Kościele Seminaryjnym na Stradomiu. Wieczorne uroczystości rozpoczeły się nieszporami o godz. 17.30, po których ks. bp Damian Muskus przewodniczył koncelebrowanej Eucharystii.

Św. Wincenty a Paulo wspomina po latach ja doszło do pierwszego kazania misyjnego oraz jakie były początki Zgromadzenia Misji “W dniu święta Nawrócenia św. Pawła, 25 stycznia 1617 r. pani Małgorzata de Gondi poprosiła mnie, abym w kościele w Folleville zachęcił wiernych do odprawienia spowiedzi generalnej z całego życia. Chętnie to uczyniłem. Przedstawiłem korzyści płynące z odprawienia spowiedzi generalnej. Pouczyłem też, jak ją dobrze odprawić i jak przygotować się do przyjęcia sakramentów. Bóg przyjął łaskawie zaufanie i dobrą wiarę pani de Gondi i pobłogosławił moim słowom. Ci wszyscy dobrzy ludzie, poruszeni przez Boga, przychodzili, aby się godnie wyspowiadać. Zasiadłem w konfesionale. Napływ penitentów był tak wielki, że nawet z pomocą innego kapłana nie mogliśmy podołać zadaniu. Pani de Gondi poprosiła księży jezuitów z Amienis, aby pospieszyli na z pomocą. Potem odwiedzaliśmy inne wioski w posiadłościach należących do rodziny de Gondi i czyniliśmy to samo co w Folleville. Bóg wszędzie błogosławił. Bardzo wielu wiernych korzystało z naszej posługi. Takie było pierwsze kazanie misyjne w dniu Nawrócenia św. Pawła. Z Pewnością jego owoce były w planach Bożych”. Doświadczenia z Folleville było dla niego prawdziwym objawieniem. Można powiedzieć, że po wcześniejszym “nawróceniu” teraz doszczegł swoje prawdziwe powołanie. Zrozumiał, że nie przy wielkich tego świata było jego miejsce. Po latach swoim współbraciom stawiał pytanie: “Kto założył to Zgromadzenie? Kto nas powołał do głoszenia misji, do formacji w seminariach, do prowadzenia rekolekcji i konferencji Wtorkowych? Czy myślicie, że to byłem ja? Nic podobnego. Nigdy o tym nie myślałem i nie miałem żadnych planów w tym względzie. Któż więc jest autorem tego dzieła? To Bóg w swojej dobroci i Jego ojcowska Opatrzność. My byliśmy tylko wyrobnikami i biednymi nieukami. Również teraz, nie ma wśród nas ludzi szlachetnie urodzonych, obdarzonych władzą lub wykształceniem, zdolnych do jakiegokolwiek dobrego dzieła” Wincenty nie doświadczał wizji lub wewnętrznych impulsów. Miał tylko świadomość zapotrzebowania na głoszenie Ewangelii w parafiach wiejskich. Po latach mówił misjonarzom: “O Zbawicielu! Czy jest jeszcze prawdziwa religijność? Zachowała się zapewne wśród biednego ludu, który w swej prostocie trwa w prawdziwej wierze, bez dociekania jej uzasadnień.”

Dla nas jest on święty – o ks. Szczepaniku

Ukazał się krótki film o misjonarzu ks. Stanisławie Szczepaniku CM  który w sierpniu 2019 r. w Portoryko tragicznie zginął. Gdy jechał rowerem na poranną Mszę św. został zaatakowany i pobity. W ciężkim stanie trafił do szpitala, gdzie zmarł następnego dnia. Wyniki sekcji zwłok wykazały, że został zamordowany. 

Ks. Stanisław urodził się 4 lutego 1956 r. w Smarżowej (diec. tarnowska). W 1981 r. został przyjęty do Zgromadzenia Księży Misjonarzy. Ślubu święte złożył 8 grudnia 1983 r. Święcenia kapłańskie otrzymał dnia 25 maja 1985 r. w kościele seminaryjnym na Stradomiu w Krakowie z rąk ks. bpa Kazimierza Górnego, biskupa pomocniczego archidiecezji krakowskiej. Po roku pracy duszpasterskiej w Polsce (Witoszyn, Grodków), w 1986 r. wyjechał na misje do Zairu (obecnie Kongo), gdzie pracował do 2000 r. W latach 2000-2004 podejmował pracę misyjną na Haiti, w latach 2004-2008 na Dominikanie. W latach 2008-2011 pełnił funkcję Dyrektora Sióstr Miłosierdzia w Portoryko. Przez kolejne dwa lata pracował w Polsce: 2011-2012 w duszpasterstwie parafialnym w parafii pw. Świętej Rodziny w Tarnowie; 2012-2103 pełnił posługę Ojca duchownego w seminarium misjonarskim w Krakowie na Stradomiu. W roku 2013 ponownie podjął pracę misyjną na Dominikanie, a następnie w Portoryko. Ludzie wspominają go jako oddanego ludziom kapłana, niestrudzonego spowiednika i kierownika duchowego. Był też wielkim promotorem kultu Bożego Miłosierdzia.

List na Adwent Ojca Generała

Najdrożsi Bracia i Siostry w św. Wincentym! Niech łaska i pokój Jezusa zawsze będą z nami!
Dla każdego z nas życie jest pielgrzymką. Jesteśmy w ciągłym ruchu. Ta pielgrzymka nie tyle polega na fizycznym przemieszczaniu się z jednego miejsca do drugiego, co na „przemieszczaniu wewnętrznym” dotyczącym naszych myśli, refleksji, wrażeń zmysłowych i modlitwy.

Kościół ofiarowuje nam w ciągu roku uprzywilejowane momenty, które są jak postój w podróży, by pomóc nam głębiej zrozumieć, czym jest pielgrzymka naszego życia i by pomóc nam znaleźć sens każdego dnia, a nawet każdej minuty składającej się na tę drogę. Uczymy się być coraz bardziej uważnymi na codzienne wydarzenia, spotykanych ludzi, pojawiające się myśli i uczucia oraz otaczającą nas przyrodę: drzewa, kwiaty, rzeki, góry, zwierzęta, słońce, księżyc, itd. Naszą uwagą i troską obejmujemy stopniowo całą ludzkość i wszechświat.

Jednym z tych szczególnych momentów jest Adwent. W tym uprzywilejowanym okresie roku, kontynuujemy refleksję nad elementami, które kształtowały duchowość wincentyńską i sprawiły, że św. Wincenty a Paulo stał się mistykiem Miłosierdzia. Poza elementami, które rozważaliśmy w ciągu ostatnich trzech lat, kolejnym fundamentem duchowości wincentyńskiej jest Opatrzność Boża.

Oto zwroty mogące wyrazić, czym jest w istocie Opatrzność Boża: „kierunek, jaki Jezus pragnie nadać memu życiu”, „zamysły Jezusa wobec mego życia”, „recepta Jezusa na życie pełne sensu”.

Opatrzność Boża może przenikać nasze jestestwo, umysł i serce pod jednym warunkiem, a jest nim zaufanie: zaufanie „kierunkowi, jaki Jezus pragnie nadać memu życiu”, „zamysłom Jezusa wobec mego życia”, „recepcie Jezusa na życie pełne sensu”. Oddajemy się w ręce Jezusa, ufając, że kierunek, jaki pragnie nadać naszemu życiu, jest najlepszy z możliwych, że Jego zamysły wobec naszego życia są najlepszymi zamysłami, a Jego recepta jest najlepszą receptą na życie pełne sensu.

Opatrzność Boża będzie miała wpływ na nasze życie w zależności od głębi naszego zaufania pokładanego w Jezusie. Im większe będzie nasze zaufanie do Jezusa, tym bardziej pozwolimy Opatrzności Bożej dokonywać cudów w naszym życiu. Im bardziej oddamy się w ręce Jezusa, tym bardziej będziemy zdolni dostrzec, że Jezus przemawia do nas przez codzienne wydarzenia, spotkania i miejsca. Im większe zaufanie będziemy mieć do zamysłów Jezusa wobec nas – nawet jeżeli to, co się dzieje jest niezrozumiałe, a nawet bardzo bolesne – tym bardziej będziemy polegać na Opatrzności Bożej. Nasze oddanie się w ręce Jezusa i pokładanie w Nim pełnej ufności pozwala Opatrzności Bożej działać w nas we wszystkich okolicznościach życia.

Gdy we wszystkich sytuacjach powierzamy się rękom Jezusa, wówczas zmienia się nasze spojrzenie. Nie będziemy oceniać życiowych wydarzeń jako dobre lub złe, ale będziemy na nie patrzeć przez pryzmat osoby Jezusa, całkowicie Mu ufając, i przyznamy, że te wydarzenia miały miejsce we „właściwym czasie”. Tak dokonany wybór sprawi, że z naszego słownictwa znikną dwa terminy: „przeznaczenie” i „przypadek”. Zdamy sobie sprawę, że nie są one zgodne z naszym sposobem pojmowania Ewangelii i Jezusa.

Całkowite powierzenie się w ręce Jezusa, całkowite zaufanie do zamysłów Jezusa i całkowite zaufanie do Opatrzności Bożej pomagają nam odkrywać albo odkryć na nowo piękno każdego wydarzenia, jego stronę pozytywną i jego sens. Staje to w sprzeczności z patrzeniem na wydarzenia jedynie ludzkimi oczami, w sposób intelektualny i przez pryzmat uczuć. W takim przypadku, przekonanie, że wszystko jest dziełem przeznaczenia i przypadku podkreśla negatywną stronę oraz przysłania piękno, stronę pozytywną i sens wszystkiego, co nas dotyka i kształtuje.

Zaufanie do Opatrzności Bożej zostało cudownie wyrażone w pięknej modlitwie napisanej przez bł. Karola de Foucauld po jego głębokim, osobistym nawróceniu, które poprowadziło go na nieoczekiwane ścieżki, na których mógł polegać jedynie na Bogu. Modlitwa ta, często nazywana „modlitwą zawierzenia”, wyraża jego głębokie pragnienie oddania się w ręce Ojca, tak jak uczynił to Jezus, i stania się Jego narzędziem, z którym będzie On mógł zrobić, co zechce. Autor modlitwy jest gotowy na wszystko, przyjmuje wszystko i powierza swego ducha w ręce Ojca, bez zastrzeżeń i z nieskończoną ufnością:

Mój Ojcze,
powierzam się Tobie,
uczyń ze mną, co zechcesz.
Cokolwiek uczynisz ze mną, dziękuję Ci.
Jestem gotów na wszystko, przyjmuję wszystko, aby Twoja wola spełniała się we mnie, i we wszystkich Twoich stworzeniach.
Nie pragnę nic więcej, mój Boże.
W Twoje ręce powierzam ducha mego, z całą miłością mego serca.
Kocham Cię i miłość przynagla mnie, by oddać się całkowicie w Twoje ręce, z nieskończoną ufnością,
bo Ty jesteś moim Ojcem.

Trzysta lat wcześniej, Opatrzność Boża stała się jednym z filarów duchowości św. Wincentego a Paulo. Gdy przeglądamy jego listy i konferencje, uderza nas to, jak często mówi w nich o Opatrzności Bożej. Opatrzność Boża była jednym z kluczowych czynników kształtujących św. Wincentego, by uczynić z niego człowieka, świętego, jakiego znamy. Jego droga nawrócenia – od Wincentego z dzieciństwa, młodości i pierwszych lat kapłaństwa do Wincentego, który przyjął Opatrzność Bożą i którego nazywamy świętym – nie była łatwa.

Św. Wincenty miał swoje własne plany i wyobrażenie o roli kapłana, własne ambicje i egoistyczne cele. Jednakże wyrzekł się swojej woli, postawił Jezusa na pierwszym miejscu, całkowicie zaufał Jego planom, a nie własnym oraz „wyśpiewywał” często i na różne sposoby to, co moglibyśmy nazwać „Hymnem na cześć Opatrzności Bożej”. Ta radykalna zmiana sama w sobie była cudem. Św. Wincenty całkowicie ufając Opatrzności Bożej, sam stał się „opatrznością” dla innych, dla Ubogich. Był to punkt kulminacyjny mistycznego zjednoczenia, nie abstrakcyjnego zjednoczenia mistycznego, ale zjednoczenia mistycznego, które sprowokowało w nim odpowiedź uczuciową i czynną.

Chciałbym Wam zaproponować do rozważenia fragment „Hymnu na cześć Opatrzności Bożej” skomponowanego przez św. Wincentego, będącego owocem jego refleksji nad życiowymi doświadczeniami:

„Ileż wielkich skarbów jest ukrytych w świętej Opatrzności (…) I jak wielką cześć oddają naszemu Panu ci, którzy idą za nią, a nie wyprzedzają jej!”
„(…) zawierzmy to Bożej Opatrzności. Ona potrafi dobrze zadbać o to, czego nam potrzeba”.
„Kiedy bowiem przebiegam w pamięci wszystkie najważniejsze sprawy, które zaistniały w tym Zgromadzeniu, to wydaje mi się, i jest to bardzo wymowne, że gdyby były załatwione wcześniej niż faktycznie były, nie byłyby załatwione dobrze. Mówię to o wszystkich sprawach, nie czyniąc wyjątku nawet dla jednej. I dlatego mam szczególne nabożeństwo do postępowania krok w krok za godną uwielbienia Opatrznością Bożą. Jedyną pociechą, jaką mam, jest jak mi się wydaje ta, że sam nasz Pan zajmował się i zajmuje nieustannie sprawami tego maluczkiego Zgromadzenia”.
„A tymczasem powierzmy to kierownictwu mądrej Opatrzności Boga. Bardzo dbam o to, żeby za nią podążać, a doświadczenie ukazało mi, że ona wszystko uczyniła w Zgromadzeniu i że nasze przezorne działania jej przeszkadzają”.
„Łaska ma swoje chwile. Zdajmy się na Bożą Opatrzność i uważajmy bardzo na to, by Jej nie uprzedzać. Jeśli naszemu Panu podoba się dawać mi jakąś pociechę w naszym powołaniu, to jest ona taka: wydaje mi się, jak sądzę, że staraliśmy się we wszystkich sprawach kroczyć za Boską Opatrznością i że próbowaliśmy stawiać naszą stopę jedynie w tym miejscu, które ona nam wskazała”.
„Myślę, że pociecha, jaką daje mi nasz Pan, bierze się stąd, że dzięki łasce Bożej zawsze staraliśmy się o to, by nie wyprzedzać, lecz kroczyć za Opatrznością, która umie tak mądrze prowadzić wszystkie sprawy do celu, jaki im nasz Pan wyznaczył”.
„Nie możemy sobie bardziej zapewnić szczęścia wiecznego jak tylko żyjąc i umierając w służbie Ubogim, w ramionach Opatrzności Bożej i poprzez rzeczywiste wyrzeczenie się siebie, by iść za Jezusem Chrystusem”.
„Poddajmy się Opatrzności Bożej. Ona zajmie się naszymi sprawami w swoim czasie i na swój sposób”.
„Ach księża! Wszyscy gorąco prośmy Boga o tego ducha dla całego Zgromadzenia, tego ducha, który poprowadzi nas wszędzie po to, żeby ktoś, kto zobaczy jednego lub dwu misjonarzy, mógł powiedzieć: «Oto ludzie apostolscy, którzy gotowi są udać się w cztery strony świata, by głosić słowo Boże». Prośmy Boga, by dał nam takie serce. Dzięki Jego łasce są wśród nas tacy, którzy mają takie serce i są gotowi wyruszyć bez wahania, a wszyscy oni są sługami Boga. O Zbawicielu! To coś wielkiego! Musimy wszyscy mieć takie serce, musimy mieć takie samo serce, oderwane od wszystkiego. Musimy mieć całkowitą ufność w Boże miłosierdzie, bez zastanawiania się, bez niepokojenia się, bez tracenia odwagi. «Czy w tamtym kraju będę miał tę rzecz? Czy będą na to środki?» O Zbawicielu! Bóg nas nigdy nie opuści! Ach księża, gdy usłyszymy o chwalebnej śmierci tych, którzy tam są, o Boże, kto nie zapragnie być na ich miejscu!? Kto nie chciałby umrzeć jak oni, być pewnym wiecznej nagrody?! O Zbawicielu! Czy jest coś, czego można bardziej pragnąć?! Nie bądźmy więc przywiązani do tego czy tamtego! Miejmy odwagę! Idźmy tam, gdzie Bóg nas wzywa! On będzie naszym aprowizatorem, o nic się nie martwmy. Niech więc Bóg będzie błogosławiony!”

Na początku tego Adwentu, niech natchnieniem będzie dla nas modlitwa zawierzenia bł. Karola de Foucauld. Nasz Założyciel św. Wincenty a Paulo i wszyscy pozostali błogosławieni i święci Rodziny Wincentyńskiej uosabiali absolutne zaufanie Jezusowi w swoim życiu oraz skomponowali w czasach i środowisku, w jakim żyli, „Hymn na cześć Opatrzności Bożej”. Obyśmy również skomponowali nasz własny „Hymn na cześć Opatrzności Bożej”.

Wasz Brat w św. Wincentym, Tomaž Mavrič, CM Przełożony Generalny

Śluby Święte 8 grudnia

8 grudnia przypada uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny. W kościele seminaryjnym na koncelebrowanej Mszy św. o godz. 9:00 której przewodniczył Ks. Wizytator Kryspin Banko CM oraz ks. Rektor Paweł Holc CM, 4 kleryków z 5 roku Michał, Łukasz, Wojciech i Hubert złożyło Śluby Święte, poświęcając siebie na całe życie w Zgromadzeniu dla głoszenia Ewangelii ubogim. By urzeczywistnić to powołanie złożyli Śluby wytrwania w Zgromadzeniu, posłuszeństwa, ubóstwa oraz czystości. Św. Wincenty był przekonany, że ci, których Bóg powołuje do Zgromadzenia, starają się czynić wszystko, co podoba się Bogu. Oddają się całkowicie Bogu. Dochowują Mu wierności w pracy nad nabywaniem cnót. “Evangelizare pauperibus misit me” w ten sposób misjonarze trwają w stanie naszego Pana i apostołów, rezygnują ze wszystkiego, aby pracować dla nawracania i zbawienia dusz, aby kontynuować posłannictwo Bożego Syna.

Ks. Edward Formicki CM

Ks. Formicki urodził się 20 lutego 1934 roku w miejscowości Kozierów (powiat Kraków). Ukończył Małe Seminarium, a potem studia filozoficzno‐teologiczne w Instytucie Teologicznym Księży Misjonarzy w Krakowie. Święcenia kapłańskie otrzymał 22 maja 1958 roku z rak ks. bpa Eugeniusza Baziaka, biskupa krakowskiego. Pierwszą jego placówką duszpasterską była właśnie parafia nowowiejska. Przybył tutaj 30 czerwca 1958 roku i pomagał w kancelarii parafialnej, prowadził chór, a od sierpnia tegoż roku przejął obowiązki prokuratora (ekonoma) domu. Równocześnie prowadził katechizację dzieci. W latach 1961‐1962 był wikariuszem w Żaganiu, a w latach 1963‐1964 wikariuszem w Iłowej koło Żagania. Od 1964 r. Pracował w parafii Św. Krzyża w Warszawie jako katecheta, tam też zorganizował duszpasterstwo akademickie, którym kierował. Równocześnie studiował na Wydziale Teologicznym ATK (1966‐1969), specjalizując się w socjologii religii. W wyniku tych studiów uzyskał stopień magistra teologii.

W dniu 8 czerwca 1970 roku został powołany na superiora domu misjonarskiego na Nowej Wsi i na proboszcza parafii NMP z Lourdes. Nowy proboszcz twórczo kontynuował działania podjęte przez ks. Małysiaka: stałą troską otaczał duszpasterstwo akademickie, inteligencji, zespoły synodalne, charytatywne, dzieło katechizacji dzieci i młodzieży. Bardzo wiele dokonano też w dziedzinie zabezpieczenia potrzeb materialnych rozwijającej się parafii: przeprowadzono kapitalny remont organów, dach kościoła został pokryty blachą miedzianą powstały kaplica pod zakrystią i nowe pomieszczenia duszpasterskie, zabezpieczono kościół przed groźnymi pęknięciami sklepienia, do domu i kościoła zostało doprowadzone ogrzewanie z sieci miejskiej (osobne opowiadanie należałoby napisać na temat niezliczonych wybiegów i forteli, stosowanych wobec władzy komunistycznej, wrogo nastawionej względem prężnie działającej parafii). Ks. Formicki podjął również wykłady w Instytucie Teologicznym Księży Misjonarzy na Stradomiu.

Po opuszczeniu parafii NMP z Lourdes (na własną prośbę), w latach 1976‐1978 ks. Formicki pracował ponownie w parafii św. Krzyża w Warszawie, kontynuując studia i zyskując doktorat z teologii na podstawie pracy pt. Struktura pojęć wartości pracy a religijność. Po powrocie do Krakowa ‐ w domu centralnym przy ul. Stradomskiej podjął obowiązki asystenta domu, prefekta studiów i wykładowcy etyki społecznej. W dniu 31 maja 1979 roku został mianowany superiorem domu i rektorem Instytutu Teologicznego Księży Misjonarzy (który przeżył okres nadzwyczajnego rozkwitu: liczba studentów przekroczyła 300 alumnów, podjęto też budowę gmachu tzw. nowej biblioteki). W roku 1987 został zwolniony z obowiązków superiora i rektora (na własną prośbę), pozostając w domu Zgromadzenia przy ul. Stradomskiej. Tam mieszkał i prowadził wykłady z etyki społecznej i katolickiej nauki społecznej. W dniu 20 maja 2018 r. obchodził swoje 60-lecie święceń kapłańskich wraz z księżmi z roku studiów w kościele Seminaryjnym w Krakowie na Stradomiu (na zdjęciu od prawej: ks. bp Paweł Socha, ks. Józef Jachimczak, ks. Alojzy Henel i ks. Edward Formicki).

Opracował Ks. Bogdan Markowski CM min. na podstawie: ks. Antoni Baciński: Zarys historii Parafii Nowowiejskiej, METEOR nr 3/1974; materiały z Archiwum Zgromadzenia Księży Misjonarzy w Krakowie.

Korzystając z tej witryny, zgadzasz się zaakceptować naszą Politykę Prywatności i Politykę Cookies