You are currently viewing 400-lecie Parafii Świętego Krzyża w Warszawie

400-lecie Parafii Świętego Krzyża w Warszawie

11 marca w tym roku przypada 400. rocznica powstania Parafii Świętego Krzyża w Warszawie, która została oficjalnie zatwierdzona przez ks. bpa Jana Wężyka dnia 3 lipca 1626 roku. Obchody roku jubileuszowego 400. rocznicy powstania parafii rozpoczęła uroczysta Msza św., którą w naszej Bazylice sprawowali przedstawiciele Konferencji Episkopatu Polski, dnia 11 marca 2026 roku o godz. 18.00. Mszy św. przewodniczył przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski ks. abp Tadeusz Wojda. Kazanie okolicznościowe wygłosił ks. bp Paweł Socha ze Zgromadzenia Księży Misjonarzy św. Wincentego. Misjonarze opiekują się Parafią Świętego Krzyża od 1653 roku.

 

Wprowadzające słowo ks. wizytatora Pawła Holca CM:

Dokładnie 400 lat temu, w roku 1626, biskup poznański Jan Wężyk, późniejszy metropolita gnieźnieński, prymas Polski i Litwy, erygował przy małym, drewnianym kościółku wzniesionym 100 lat wcześniej nową parafię, parafię Świętego Krzyża. Parafia usytuowana przy drodze prowadzącej do Krakowa obejmowała przedmieścia Warszawy, Krakowskie Przedmieście.

Rok wcześniej, w Paryżu, z woli opatrzności i z duchowej inspiracji św. Wincentego a Paulo, powstało Zgromadzenie Księży Misjonarzy, którego historia i posługa miały na trwałe związać się z tym miejscem. Pierwsi misjonarze, wysłani przez św. Wincentego, dotarli do Polski w 1651 roku i zamieszkali tu, przy kościele Świętego Krzyża. Wkrótce do Warszawy przybyły również Pierwsze Siostry Miłosierdzia.

Myślę, że nikomu nie trzeba tłumaczyć, jak istotną rolę w historii stolicy i całej naszej ojczyzny pełniła i nadal pełni Bazylika i Parafia Świętego Krzyża. Miejsce-symbol, czemu szczególne świadectwo daje figura Pana Jezusa przed świątynią, wzywająca, by nigdy nie tracić nadziei: Sursum Corda.

Miejsce, które przypomina nam również, że chrześcijańska nadzieja jest nieodłącznie związana z Krzyżem Zbawiciela. Jak wspomniałem, w ubiegłym roku Zgromadzenie Księży Misjonarzy obchodziło 400. rocznicę powstania. Uroczystości jubileuszowe tu, w Warszawie, miały się odbyć 26 kwietnia. Ze względu na pogrzeb Ojca Świętego Franciszka, w tym właśnie dniu, zdecydowaliśmy się połączyć jubileusz parafii z jubileuszem Zgromadzenia. Dlatego dziś pragniemy dziękować Panu Bogu z całego serca za tę szczególną świątynię na mapie stolicy i Polski, za wszystkich, którzy tu doświadczali i nadal doświadczają bliskości ukrzyżowanego i zmartwychwstałego. I chcemy również dziękować za posługę księży misjonarzy, którzy tu rozpoczęli swoją misję w naszej Ojczyźnie. Dzięki Bożemu wsparciu ta misja trwa, a jej szczególnym znakiem w tej świątyni jest posługa konfesjonału i duchowego kierownictwa.

W imieniu Księży Misjonarzy pragnę bardzo serdecznie pozdrowić i powitać wszystkich uczestników liturgii. Bardzo się cieszymy, że w tym podwójnym jubileuszu parafii i Zgromadzenia uczestniczą Pasterze Kościoła w Polsce. Witamy gorąco księży kardynałów, arcybiskupów i biskupów. To pozdrowienie i podziękowanie kierujemy na ręce przewodniczącego Konferencji Episkopatu, księdza arcybiskupa Tadeusza Wojdy oraz pasterza Kościoła warszawskiego, księdza arcybiskupa Adriana Galbasa. Cieszy nas obecność księdza arcybiskupa Antonio Guido Filippazziego, nuncjusza apostolskiego w Polsce. Tę obecność odczytujemy jako znak naszej duchowej jedności z Ojcem Świętym Leonem i całym Kościołem Powszechnym.

I niech mi będzie wolno pozdrowić i powitać w szczególny sposób księdza biskupa seniora Pawła Sochę. Jako współbracia misjonarze bardzo sobie cenimy świadectwo księdza biskupa, jako duchowego syna św. Wincentego a Paulo. Dziękujemy również księdzu biskupowi za słowo, które do nas skieruje.

Bardzo serdecznie pragniemy powitać również wszystkich kapłanów diecezjalnych i zakonnych, diakonów, kleryków, siostry zakonne, w tym nasze siostry miłosierdzia z siostrą wizytatorką Agnieszką Szerewicz. Gorąco witam was wszystkich, Siostry i Bracia, którzy stanowicie żywy Kościół gromadzący się w tej świątyni. Witam i pozdrawiam również wszystkich, którzy pozostają z nami w duchowej łączności za pośrednictwem transmisji w Telewizji Trwam i w Radiu Maryja.

Księże arcybiskupie Tadeuszu, Eminencje, Ekscelencje, bardzo prosimy o modlitwę w intencji wspólnoty parafii św. Krzyża i wszystkich, którzy w tym miejscu budują i pogłębiają swoje życie duchowe. I prosimy także o modlitwę w intencji duszpasterzy, księży misjonarzy, aby na co dzień byli wierni tej misji, która zrodziła się z wiary św. Wincentego a Paulo.

Okolicznościowe kazanie ks. bpa Pawła Sochy CM:

Ekscelencjo, drogi księże arcybiskupie Nuncjuszu Apostolski w Polsce, eminencje, ekscelencje, prezbiterzy, diakoni, alumni, siostry zakonne i drodzy Bracia i Siostry.

Z radością i wdzięcznością przyjmujemy słowo Boże, jakie dzisiaj kieruje do nas Duch Święty. W Ewangelii przypomina nam nadane przez Boga na Synaju boskie prawo i jego nieprzemijalność w słowach naszego Zbawiciela: Nie sądźcie, że przyszedłem znieść prawo albo proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić. Dla Izraelitów przykazania Boże dane na Synaju były darem pozwalającym jasno odróżnić dobro od zła. Ale bez dzieła odkupienia w Mesjaszu Jezusie Chrystusie nie mieli siły do jej realizacji. Było ono jedynie narzędziem do poznania własnej grzeszności i tym żarliwszego oczekiwania na Zbawiciela. Wraz z przyjściem Chrystusa, słowo o wypełnieniu przez Niego prawa, dokonało się przez życie, mękę, śmierć i Jego zmartwychwstanie. Było nie tylko wypełnieniem wszystkich obietnic mesjańskich zawartych w prawie i prorokach, nie tylko zrealizowaniem Bożej woli zawartej w przykazaniach, to także i przede wszystkim obdarowanie ludzi przez wiarę i chrzest święty mocą Bożą do Jego realizowania w sposób nowy, doskonały.

Dlatego w następnych urywkach Kazania na górze jasno mówi Zbawiciel: Słyszeliście, że powiedziano przodkom (…), a ja wam powiadam. W konsekwencji, Jezus postawił swoim uczniom większe wymagania. Jeśli wasza sprawiedliwość nie będzie większa, niż uczonych w piśmie i faryzeuszów, nie wejdziecie do Królestwa Niebieskiego. To Jezus jest obecnie wypełnieniem prawa, źródłem boskiego życia. Obdarza wierzących w Niego swoją boską miłością, mądrością i mocą do realizacji tak wysokich wymagań na miarę: Bądźcie doskonali, jak Ojciec wasz niebieski doskonały jest.

Mądrość Boża w Jezusie i Jego moc zbawcza pozwala wierzącym proste wskazania przełożyć na różne życiowe sytuacje. Stąd wyjaśnia sam Jezus w Kazaniu na górze: Nie tylko nie zabijaj ręką. Nie zabijaj też słowem. Nie tylko nie cudzołóż, ale nawet nie patrz pożądliwie. Nie tylko dotrzymuj złożonej przysięgi, ale bądź prawdomówny w każdej sytuacji. Na tym właśnie widzeniu wyżej, szerzej, dalej, głębiej czyli widzeniu, które uosabia swoim życiem sam Jezus Chrystus, polega wypełnienie prawa.

Mądrość ewangeliczna prowadzi do chwały, bo daje udział w mądrości samego Boga. To prawdziwie dobra nowina o tym, że wszyscy ludzie na ziemi otwarci na Jego orędzie zbawienia, mają dostęp do tej mądrości, której odrzucający Jezusa Chrystusa raczej nigdy nie pojmą. Bez mądrości pochodzącej od Boga nie da się zrozumieć, dlaczego błogosławieni, czyli szczęśliwi są ubodzy, smutni, cisi, miłosierni, czystego serca czy cierpiący prześladowania. Błogosławieństwa, czyli stan szczęścia ludzi.

Wiara jest zaprzeczeniem totalnym mentalności tego świata, dla którego błogosławieni, szczęśliwi są ludzie bogaci, ciągle się bawiący, sławni, bezwzględni, okrutni, ubóstwiający cielesność i cieszący się władzą i dobrobytem. Podobnie miłość Trynitarna, jaką Jezus uobecnia i umożliwia jej realizację, to nie tylko miłość Boga i bliźniego, ale uosobienie miłości i jej realizacji na nowy sposób: jak Ojciec Mnie umiłował, tak Ja umiłowałem was. Jak, Ja was umiłowałem, tak wy miłujcie jedni drugich. Akcent został przeniesiony, z „kogo mam miłować” na „jakość miłości”. Jak sam Bóg miłuje w Trójcy Świętej. I taką miłość otrzymaliśmy w łasce Chrztu Świętego.

Wszyscy duchowni uznajemy teoretycznie prawdę, że Jezus zbawia dzisiaj przez ustanowionych apostołów, ich następców, że uobecniamy zbawienie Jego boską mądrością, miłością i mocą głosząc Słowo Boże i sprawując sakramenty święte. Jednak z biegiem lat posługiwania, zwłaszcza w moim wypadku, po tylu latach posługi pasterskiej, coraz jaśniej widzimy, że ciągle czyha na nas pokusa pełnienia posługi kapłańskiej rozumianej w stylu mentalności tego świata. Skoro Bóg obdarzył mnie mocą swoją do szafowania Jego łaską zbawczą wobec ludu Bożego, to dał mi też władzę decydowania, władzę rządzenia. Prawdą jest, że Jezus Chrystus powołał nas, konsekrował, uświęcił i posłał, ale nie po to, byśmy Go zastępowali. Ciągle zagraża nam deizm, coraz mocniej dominujący w naszej religijności, według którego Bóg istnieje, wierzymy w Niego, ale działanie należy do nas. Trzeba przejść od duszpasterstwa, nieustannego planowania, aktywizmu przywiązywania wielkiej wagi do liczb, statystyk i wymiernego sukcesu – do wspólnego wsłuchiwania się w to, co mówi i co poleca czynić nasz Pan. Trzeba przypomnieć sobie, nie tylko my kapłani, biskupi, ale także świeccy, że władza, tak polityczna, jak i religijna, staje się idolem, fałszywym absolutem, kiedy ulega pokusie zawartej w sprawowaniu urzędu: uzależniać od siebie i do siebie.

Moc najwyższa Chrystusa okazuje się w tym, że może wyzbyć się zupełnie mocy, że jest potężna nie przez przemoc, lecz jedynie przez wolność nieskończonej, Boskiej miłości aż do krzyża, aż do śmierci. I to jest właśnie prawdziwa wolność i wtedy jest potężniejsza, niż wszelka przemoc, jaką stosują władze napuszonych, ziemskich piłatów, cesarzy, carów i wszelkich władców tego świata. Trzeba nam ustawicznie nawracać się na postawę absolutnego autorytetu i priorytetu Świętości i całkowitego zaufania okazywanego Bogu, który w nas, nie tylko duchownych, ale i świeckich, i przez nas –  sprawia swe dzieła jak i kiedy chce. Jezus Chrystus jasno mówił i realizował postawę służebną: Nie przyszedłem po to, abym nie służono, ale abym służył i życie swoje oddał za wielu. W duchu tej postawy, nawet najtrudniejsze sprawy będą rozwiązywane mocą Boga w prawdzie i miłości.

Kardynał Sarach, w tygodniku Le Journal du Dimanche mówiąc o zagrożeniach Kościoła, wspomniał także o trudnym problemie skandali, które dotknęły Kościół w ostatnich latach. Napisał jasno: widzimy, że wymagają one prawdy, sprawiedliwości i oczyszczenia. Zaznacza jednak, że skandale nie eliminują powołania Kościoła. Bardziej, niż reformy strukturalne, potrzebne jest nawrócenie serc. Uwypukla jednocześnie znaczenie świadectwa życia religijnego, które przypomina światu, że ostatecznym celem człowieka nie jest sukces ani posiadanie, ale życie wieczne, życie w miłości i prawdzie Bożej.

Z pełną władzą, czy to duchowni, czy świeccy realizujemy więc mocą i obecnością w nas Jezusa Chrystusa, a nie sami. Stąd konieczność przebywania z Panem na modlitwie, by wiernie pełnić Jego wolę, podobnie jak Chrystus trwał na modlitwie z Ojcem, by wiernie pełnić wolę Ojca. Oznacza to, że my winniśmy coraz bardziej tęsknić za przebywaniem indywidualnie i wspólnotowo z naszym Zbawicielem Jezusem Chrystusem, by wsłuchiwać się w Jego wolę i czerpać Jego moc zbawczą, by Jezus mógł przez naszą posługę dokonywać dzieła zbawienia przez ludzkie narzędzie zastępujące Jego ciało, widzialne na ziemi.

Święty Ignacy Loyola mawiał, że: Bóg z Nim i przez Niego dokonuje wszystkiego a ja nic. Ale równocześnie podkreślał: Skoro ja jestem narzędziem Boga w zbawczym Jego działaniu, to muszę oddać wszystkie siły, żeby to działanie było jak najbardziej owocne i twórcze, zgodnie z Jego wolą. A to wygląda, jakby wszystko zależało ode mnie, a nie od Boga. Jest pozorna sprzeczność właśnie u mistyków. Wszystko przez nich działa Bóg, ale są tak zaangażowani, tak czynni, jak Jan Paweł II czy inni. Podobnie święty Wincenty a Paulo, którego jestem duchowym synem, i który tu właśnie sprowadził swoich synów i siostry miłosierdzia do służenia ubogim. Będąc założycielem kilku zgromadzeń i stowarzyszeń charytatywnych zawsze powtarzał i to w jego konferencjach do sióstr miłosierdzia, do księży misjonarzy jak mantra się powtarza: to nie ja. To Chrystus jest autorem tych dzieł. To nie ja. I właśnie dlatego, że jako mistyk budował na Chrystusie, stąd potrafił dokonywać nieprawdopodobnych reform i dzieł.

W duchu bezwzględnego priorytetu Boga i budowania pasterskiej posługi prawdą, miłością i mocą Chrystusa żyli mistycy jak św. Franciszek z Asyżu, św. Ignacy Loyola, św. ojciec Pio, św. Jan Paweł II, wielu kardynałów, biskupów, prezbiterów, osób życia konsekrowanego i wiernych świeckich. To oni byli i są narzędziem Chrystusowej mocy zbawczej w świecie, którzy działają mocą, miłością i prawdą Chrystusową, stojąc każdego dnia przed Panem obecnym w tabernakulum.

Dlatego w swoim sercu wołajmy: spraw Panie, by Twoje myślenie, mówienie i działanie stawało się nieustannie moim. Bo tylko Ty jesteś Zbawicielem świata, a ja Twoim niegodnym narzędziem. Bo Ty jesteś działającym, a ja sługą Twoim, którego powołałeś, uświęciłeś, posłałeś, aby mocą, miłością i mądrością Twoją był narzędziem Twego zbawczego działania w dzisiejszym świecie. Amen.

 

Słowa ks. proboszcza Bartosza Pikula CM na zakończenie uroczystości:

Jest coś niezwykłego w tym miejscu. I wcale to nie jest to, że gromadzimy się tutaj od 400 lat, chociaż ten kościół wielokrotnie był burzony i w Potopie Szwedzkim i potem w Powstaniu (Warszawskim). Jest coś wyjątkowego w tym miejscu i może nie to, że modlili się tutaj królowie, świętowaliśmy uroczyście pierwszą rocznicę powstania Konstytucji 3 Maja, że powstały tutaj Gorzkie Żale, które znane są w całej Polsce i także poza jej granicami.

Jest coś wyjątkowego w tym miejscu, może nie tylko to, że tutaj działało Bractwo Świętego Rocha i tworzyła się dobroczynność charytatywna Warszawy i powstawały pierwsze szpitale. To, co jest niezwykłe w tym miejscu, że tu ciągle przecinają się drogi rozmaitych ludzi, bogatych z ubogimi, wierzących z niewierzącymi, ludzi bardzo wykształconych z prostymi, wielkich świętych i grzeszników, którzy przychodzą tutaj, aby znaleźć pociechę w konfesjonale.

Łączą się jakieś przeciwstawności i to jest nauka krzyża, który ma łączyć, a nie dzielić. Wyjątkowa parafia, w której ludzie sami przychodzą, aby słuchać tej nauki krzyża, która ma wymiar misyjny w tym świecie niełatwym. Nauka krzyża, która jest związana z głoszeniem prawdy, ale głoszeniem jej w miłości, tak aby ci, którzy słuchają mogli ją znieść.

Jeden z naszych księży, ks. Rafał Sętkowski, dzisiaj powiedział, że wyjątkowym znakiem było, iż kiedy została zburzona w powstaniu ta świątynia, przetrwała ambona. Jakby znak, że te przecięcia ludzkich dróg są możliwe tylko wtedy, kiedy służy się prawdzie i staje się w obronie prawdy. To właśnie z tej ambony przemawiał bardzo doniosłym i mocnym głosem Prymas Tysiąclecia, bł. kardynał Stefan Wyszyński. To od 1980 roku ten głos prawdy z tej świątyni zaczyna docierać poprzez Msze Święte radiowe do łóżek osób chorych, którzy może nie mogą przyjść, aby uczestniczyć we Mszy św., pełniących różne prace służebne. To wszystko dzięki wspólnocie, która się tu gromadzi, dzięki parafii. Kiedy czasami schodzę do podziemi świątyni i widzę jej fundamenty i te pierwsze kamienie położone jeden na drugim, uświadamiam sobie, że to miejsce może istnieć tylko i wyłącznie, gdy są ludzie, którzy tu się gromadzą i się modlą i którzy chcą głosić naukę krzyża.

Dlatego 400 lat istnienia parafii jest przede wszystkim czasem wielkiego dziękczynienia za to dobro, które tu się dokonało, ale także ufnego spojrzenia w przyszłość. Bo ludzie zawsze będą potrzebować prawdy, tej głoszonej z miłością. Bardzo pragnę podziękować pasterzom kościoła w Polsce za to, że przyjechali dzisiaj, aby wspólnie z nami, z parafią, dziękować za to miejsce.

Dziękuję Wam, księża biskupi, którzy przyjeżdżacie tutaj z różnych okazji, aby głosić prawdę za pośrednictwem radia. Te podziękowania pragnę złożyć na ręce przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski, księdza arcybiskupa Tadeusza Wojdy. Dziękuję także Ordynariuszowi, księdzu arcybiskupowi Adrianowi Galbasowi za to, że poddał tę wielką myśl, abyśmy się dzisiaj tutaj zgromadzili, bo sam pewnie bym nie śmiał zaproponować. Dziękuję za to.

Dziękuję księdzu Pawłowi Sosze, wobec którego mam szczególną wdzięczność, bo z jego rąk mam kapłaństwo i tego nigdy nie zapomnę. Dziękuję za święcenia kapłańskie, Księże Biskupie, i dziękuję za to słowo, które dzisiaj Ksiądz do nas skierował. Jesteśmy dumni jako zgromadzenie, że Ksiądz daje takie świadectwo życia do tej pory, pełne gorliwości i siły ducha. Wszyscy chcemy brać z Księdza przykład.

Dziękuję księdzu wizytatorowi. I na końcu, dziękuję najważniejszemu – Księdzu Nuncjuszowi za to, że jest z nami i reprezentuje Ojca Świętego.

Dziękuję chórowi, dziękuję wam – wszyscy parafianie i proszę was, przychodźcie do tego miejsca, bo dopóki tutaj będziecie, to miejsce będzie żyć, a nasza parafia będzie pełnić misję głoszenia prawdy w duchu ofiarnej miłości, bo tylko taką prawdę mogą przyjąć ci, którzy są zagubieni. 

Tekst opracował ks. Wojciech Kałamarz CM

Fot. BP KEP