Piątkowe popołudnie. Wsiadasz do tramwaju na przystanku Teatr Słowackiego. Masz do przejechania trzy przystanki. Po prawej stronie, za szybą migają ci światełka krakowskich plant. Następny przystanek: Wawel. To na nim wysiadasz. Rozglądasz się w prawo, patrzysz w lewo. Przechodzisz przez jezdnię. Jesteś na ulicy Stradomskiej. Szukasz numeru czwartego. Jest! Masywne drzwi. Chyba dębowe. Zamknięte. Dzwonisz pod numer kleryka Janka. Odbiera. Słyszysz jego życzliwy głos i zdanie: „poczekaj chwilę, zaraz otworzę”. Zjawia się. Wita cię serdecznie i wpuszcza do murów Domu Księży Misjonarzy. To twoja baza na najbliższy weekend. To miejsce rekolekcji powołaniowych.
Drewno
Po dojechaniu windą na ostatnie piętro budynku otwierasz drzwi od swojego pokoju. Ładnie. Drewno, dużo miejsca, widok zza okna na Wzgórze Wawelskie. Patrzysz na zegarek, zostało jeszcze pół godziny do pierwszego punktu programu. Po kilkunastu minutach słyszysz jakiś głos w pokoju obok. Po czasie poznajesz kolegę – który tak jak ty przyjechał z drugiego końca kraju, aby jak mówi wprost „w końcu rozeznać swoje powołanie”. Słyszysz dzwonek. Drzwi na korytarzu otwierają się jedne po drugich. Na końcu prostej poznajesz sylwetkę kleryka Pawła i księdza Wojciecha. Po przywitaniu, prowadzą was labiryntem korytarzy domu Stradomskiego do miejsca posiłków – refektarza. To tam siadasz przy stole z kilkunastoma klerykami i rekolektantami. Przy stole – dużo radości, braterstwa i… jedzenie. Na pewno nie wyjedziesz ze Stradomia głodny. Po kolacji, razem z rekolektantami, księdzem Wojciechem i kilkoma klerykami udajesz się do „Sali na górze”. Tam to słuchasz uważnie wskazówek prowadzących, jak owocnie przeżyć najbliższe dni. I tak, dowiadujesz się, że „Stradom to dom modlitwy”, „rekolekcje to czas na spotkanie 1na1 z Panem Jezusem”, „cisza to przygotowanie na głos Boga” oraz, że „nie ma przypadku, że spotkaliśmy się w takim gronie”. Słuchasz z uwagą
i zdumieniem z jak różnych miejsc i sytuacji życiowych przyjechali rekolektanci. Są wśród nich licealiści, są studenci, są osoby znad Morza i z Podkarpacia. Zewsząd, mimo wszystko z podobnym celem – spotkać Boga Żywego.
Ognisko
Po tych wprowadzeniu, czekasz z ufnością na nabożeństwo eucharystyczne. Kiedy wraz z rekolektantami docierasz do kościoła Nawrócenie św. Pawła, uderza cię piękno tej świątyni i jej „swojskość”. Podnosisz wzrok ku oświetlonemu sklepieniu. Do ambony podchodzi ksiądz. Tłumaczy, że najbliższa godzina to wspaniała okazja do spotkania Jezusa. Po wystawieniu Najświętszego Sakramentu, notujesz w pamięci konkretny rachunek sumienia. Postanawiasz skorzystać z okazji do spowiedzi świętej. Masz do wyboru trzech kapłanów. W trakcie adoracji, już po spowiedzi – z lekkim sercem uczestniczysz w „sacro-aktywizacji” przygotowanej przez kleryków. Bierzesz do ręki puzzel z twoim imieniem i naklejasz go w odpowiednie miejsce. Na koniec czuwania zdumiewa się przepiękna mozaika, która z poszczególnych elementów powstała. Wymodlony i wyciszony udajesz się na ostatni punkt programu tego dnia. Tzw. „ognisko”. W „Sali na górze” dzielisz się doświadczeniem czuwania z pozostałymi. Otrzymujesz od księdza materiał do porannej modlitwy. Ochoczo wchodzisz w przestrzeń ciszy, która trwa aż do sobotniego poranka. Ze spokojem zasypiasz.
Ksiądz z Afryki
Sobotę rozpoczyna wspólna medytacja w kaplicy seminaryjnej. Przypominasz sobie wczorajsze czuwanie wieczorne. Wyobrażasz sobie scenę Ewangelii, którą masz podaną do medytacji. Nie wiesz, kiedy mija pół godziny. Słyszysz „Chwała Ojcu”, to czas na jutrznię. Uwielbiasz tę modlitwę. Psalmy są dla ciebie oddechem aniołów. Po jutrzni, wyczekiwane śniadanie. Przy jednym stole z kilkunastoma osobami. Rozmawiasz, śmiejesz się, dowiadujesz czegoś nowego. Zagaduje was starszy misjonarz. Okazało się, że przez wiele lat służył ubogim w Afryce. W prostych słowach wzywa do odważnego pójścia za Chrystusem w kapłaństwo, bo jak sam mówi: „Jemu warto życie dać!”.
Co mam zostawić?
Po śniadaniu „Sala na górze”. Kawa. Po niej wprowadzenie do kolejnej medytacji. Tym razem pomagają nam pytania i wspaniałe prowadzenie diakona Szymona. Pomimo, że padają kolejnej i kolejne pytania, twoja uwaga zostaje na drugim z nich „zostawił wszystko. Co mam zostawić?” Medytacja trwa, diakon czyta pytania, a mimo to, ty zostajesz z tym jednym zdaniem. Postępujesz w zgodzie z tym, o czym mówił wczoraj ksiądz „jeżeli poruszy cię jakieś jedno słowo, zdanie – nie idź dalej, trwaj przy nim, nasycaj się, przeżuwaj je duchowo”. Po medytacji, chwila przerwy. Idziesz na spacer do imponującego ogrodu misjonarzy. Co za teren?! Co za drzewostan?! Ile ptaków tu można usłyszeć – a to przecież centrum Krakowa… Patrzysz na zegarek, za cztery minuty kolejne spotkanie. Tym razem przed tobą i rekolektantami warsztaty z ewangelizacji. Zdobywasz umiejętności bierne i czynne. Bierne – czyli potrafisz sam być ewangelizowanym przez Ducha Świętego i czynne – wiesz już co robić, aby konkretnie ewangelizować najbliższych. Twój notatnik zapisałeś wieloma pomysłami. Cieszysz się, że na tych rekolekcjach, oprócz uczty duchowej, zdobywasz też konkretne umiejętności.
Staruszkowie
Obiad. A przed obiadem „Anioł Pański” z wszystkimi domownikami Stradomia. Jesteś poruszony historią osób, z którymi się teraz modlisz. Staruszkowie spalający się całe życie na misjach za granicą, głoszący Słowo Boże na misjach ludowych, prowadzący duchowo ludzi na setkach parafii w Polsce, bracia gorliwi w służbie Panu, profesorowie i wykładowcy wielu katolickich uczelni, a także młodzi adepci rozeznający powołanie, także rekolektanci, także ty. Po pysznym dwu daniowym obiedzie, chwila rekreacji. Po niej czas na indywidualne rozmowy z księdzem na temat tego, jak ci przebiegają rekolekcje. Cieszysz się bardzo z tej rozmowy – chcesz zapytać księdza o jedną ważną myśl, jaka zrodziła się w tobie, podczas… spaceru po ogrodzie. Ksiądz spokojnie ci ją wyjaśnia i rzuca światło na dalszą część dnia.
Busz
Po rozmowach pakujemy się do trzech aut i ruszamy w punkt programu pod nazwą „busz”. Czeka już tam na nas ksiądz Michał i kleryk Łukasz. Okazało się, że przed nami formacyjna gra terenowa. Co za wspaniały pomysł! Las, cisza, dobre treści i przygoda. Wszystko to wieńczy rozpalone ognisko. Poruszają cię pytania zadawane podczas wędrówki. Kilka z nich chowasz do kieszeni bluzy z zamiarem powrotu do nich po czasie. Po grze terenowej, najważniejszy punkt dnia, niejako jego zwieńczenie – Eucharystia. Spokojna, tylko dla nas w małej kaplicy seminaryjnej. Uderza cię, jak mocno liturgia dnia współgra z tematem rekolekcji. Po przyjęciu Komunii Świętej, trwasz w ciszy i z wiarą, że Pan Jezus ma moc cię przemienić.
Hymn Ligi Mistrzów
Po duchowym spotkaniu, czas na kolację. Po niej spotykamy się w „Sali na Górze”. Tam to czeka na nas… hymn Ligi Mistrzów i losowanie. Losowanie godzin nocnej adoracji Najświętszego Sakramentu! Udało ci się wylosować godzinę 3:00 – 3:45. Po losowaniu pogodny wieczór. Kiedy ostatni raz tak się uśmiałeś? Kiedy ostatni raz, było ci tak dobrze w gronie ludzi? Oprócz arcyciekawych gier integracyjnych – zwłaszcza słowackiego FBI, wielu lubianych przez ciebie planszówek, to także czas rozmowy z klerykami, którzy tłumnie odwiedzili nasze miejsce. Słuchasz z uwagą opowieści kilku z nich o tym, jak odkryli swoje powołanie. Co za historie? W sumie, to wiele podobieństw ich sytuacji, znajdujesz w swoim życiu. „Zostawił wszystko. Co mam zostawić?” Wybija godzina dwudziesta druga. Ksiądz wzywa nas do wspólnej modlitwy za siebie na czas nocnego czuwania. Śpiewamy Apel Jasnogórski. Niektórzy opuszczają salę, bo wiedzą że muszą się położyć przed nocną wartą, inni jeszcze nie. Ty decydujesz się iść spać, żeby nie zaspać przed 3:00.
Jezus mówi
2:50 – wstajesz. Pokonujesz piętra, docierasz do kaplicy. Jest w niej poprzedni wartownik. Kiedy, go zmieniasz życzy ci powodzenia. Patrzysz na zegarek 3:01. I wtedy dzieje się coś nie do opisania, niesamowitego. Patrzysz na Jezusa w Najświętszym Sakramencie. Tylko ty i On. Prawdziwy, Żywy. Jest trzecia w nocy, a ty adorujesz Jezusa! On ci mówi: (…) Twoje serce wypełnia radość, pokój i w końcu rozumiesz co znaczą słowa: „Zostawił wszystko. Co mam zostawić?” Jesteś wdzięczny. Patrzysz na zegarek 3:42. Kiedy to minęło?! Zachowujesz to wspomnienie i przeżycie. To prawdziwy skarb tych rekolekcji. Wracasz do pokoju. Zasypiasz. Dzwoni budzik. Mimo małej ilości snu, czujesz się jak nowo narodzony. Przed tobą ostatnie pół dnia rekolekcji. Słyszysz na korytarzu dzwonek…
O tym, co dzieje się ostatniego „pół dnia” rekolekcji dowiesz się czytelniku, kiedy na nie przyjedziesz. Zapraszam z serca!
Terminy: 06-08.03, 22-24.05,19-21.06
Wojciech Kaczmarek CM
(zasłyszany od uczestników rekolekcji

